banner

niedziela, 21 maja 2017

TAWUŁA SZARA 'GREFSHEIM' - WIOSENNY WODOSPAD BIAŁYCH KWIATÓW

Tawuła szara 'Grefsheim' (Spiraea ×cinerea).
Niekiedy jest nazywana tawułą norweską.


To piękny, niewielki krzew o malowniczo przewieszających się pędach.
Dorasta tylko do 2 metrów.

Śnieżnobiałe, drobne kwiaty całkowicie
pokrywające zeszłoroczne pędy. 
Pojawiają się zawsze, jeszcze przed rozwojem liści, w kwietniu.
   Kwiatki zdobią krzew nieustannie przez kilka tygodni.

Tawuła szara preferuje stanowiska słoneczne. 
Może rosnąć na wszystkich uprawnych glebach ogrodowych.
Jest bardzo odporna. 
Nie boi się ani suszy, ani mrozów.

W naszym ogrodzie 2 spore już krzewy rosną 
przy samym lasku brzozowym.


Brzozy i tawuła przepięknie ze sobą współgrają.
Szarości, biele i świeża zieleń liści 
doskonale się ze sobą łączą. 
Uważam to zestawienie, 
za mój wiosenny duet doskonały.
Tawuła z tysiącami drobnych, białych kwiatków 
przykuwa uwagę i zachwyca przez blisko dwa wiosenne miesiące.

Na tle biało-szarych brzozowych pni,
zdaje się być stworzona
jako "brzozowe towarzystwo"


Zaproście ją koniecznie do swoich ogrodów.
Wg mnie to jeden z najpiękniejszych
i bardzo łatwych w uprawie 
krzewów wiosennych !

W przyszłym tygodniu zabiorę się
za cięcie moich tawuł.
Krzewy te kwitną na ubiegłorocznych pędach. Pamiętajcie,  że przycięcie tawuły wczesną wiosną,
przed kwitnieniem spowoduje,
że krzew nie zakwitnie !!!!
Cięcie przeprowadzamy
bezpośrednio po kwitnieniu tak,
aby roślina wypuściła jak najwięcej nowych pędów, na których zakwitnie w przyszłym roku.
Sekatory w dłoń!
Właśnie teraz jest najlepsza pora
na cięcie tawuły szarej:
 
 



  

czwartek, 18 maja 2017

MOJA KRAINA KWITNĄCEJ WIOSNY

Uwielbiam spektakularne, wiosenne widoki 
z japońskich parków wiśnią kwitnących.
Ta fascynacja zaowocowała kupnem wielu 
drzew i krzewów kwitnących właśnie wiosną ...
Nasz "wiosenny ogród" zdobią magnolie, forsycje, jabłonie i wiśnie
Czas największego zachwytu nadchodzi zwykle
z końcem kwietnia i przy dobrej pogodzie,
trwa prawie cały maj ...
Jak ja kocham ten czas w naszym ogrodzie ! 


 Ten sezon jest bardzo trudny dla magnolii,
ale "złapałam" dla Was kilka słonecznych,
magnoliowych kadrów:
Magnolia ‘George Henry Kern’

Magnolia 'Elizabeth'


Oprócz magnolii, jednym z  moich ulubionych  drzew wiosennych
jest śliwa wiśniowa (Prunus cerasifera) "Pissardi".
Posadziłam ją w kilku miejscach w ogrodzie
i o której pisałam już w minionych latach.

Zachwyca pięknymi, bordowymi liśćmi.
A wiosną cudnymi różowymi kwiatami.
Jest nimi wręcz oblepiona.
A wiosenną "kropkę nad i" 
stawia zwykle obficie kwitnący 
Migdałek trójklapowy 
(Prunus triloba):




Mam i ja swoją własną, kolorową
 krainę kwitnącej wiosny...

poniedziałek, 15 maja 2017

KOTLECIKI DROBIOWO-SEROWE

  Dziś zapraszam na ...

"wariację drobiowo-serową" 

prosto z gorącej patelni:

 Znakomite i jakże smakowite kotleciki.

Chwila na przygotowanie a jakże cudny smak !

 


Składniki na 6-8 kotlecików:


  • 1 podwójna pierś z kurczaka
  • 2 jaja
  • 4 łyżki żółtego tartego sera
  • 1 czubata łyżka majonezu
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • przyprawy do smaku (np. curry, czerwona papryka, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, sól, pieprz)
  • olej do smażenia 
 

Przygotowanie: 

Pierś wraz z polędwiczkami kroimy na kawałki około 2 cm x 2 cm,
i wkładamy do miseczki.
Wsypujemy ulubione przyprawy do drobiu.
U nas jest to curry, bułgarska Kauma i zioła prowansalskie.
Z lekka kosmopolityczny zestaw, 
ale nam właśnie tak smakuje najbardziej :-)
Wbijamy całe jaja i dokładnie mieszamy całość łyżką.
Żółty ser ucieramy na grubej tarce do jarzyn.
Odmierzamy 4 czubate łyżki i dodajemy wraz z majonezem.
Na koniec dosypujemy mąkę ziemniaczaną,
i energicznie mieszamy.
To wszystko !
Jesteśmy już gotowi do pieczenia:
Na rozgrzaną patelnię z olejem,
dużą łyżką wykładamy naszą masę i lekko spłaszczamy,
aby kotleciki nie były zbyt grube.
Przez chwilę ich nie poruszamy,
i nie przekładamy na druga stronę,
aby pozwolić się masie spokojnie "posklejać".
Mąka, jaja, ser i majonez dobrze połączą 
kawałki kurczaka, i nic nie będzie się rozpadało.
Rumienimy je po obu stronach.
  
Dodatkowo, przygotowujemy kilka plastrów sera,
do położenia na gotowe już kotleciki,
dla prawdziwych miłośników serowych smaków ! 

Pysznie też smakują na zimno,
oraz nadają się do odgrzania w kolejnych dniach !

sobota, 13 maja 2017

POMARAŃCZOWE CESARZOWE W WIOSENNYCH KORONACH

Dziś kolejny, wiosenny, majowy portret.
Prosto z ogrodu, prosto z rabaty...
Szachownica cesarska, cesarska korona
(Fritillaria imperialis).

To gatunek rośliny cebulowej należący do rodziny liliowatych. 
W naszym ogrodzie Wilcza Gora Garden rozpoczynają swój "show" zwykle w połowie maja.
Nie inaczej jest w tym roku.
Nawożę je obficie, podsypuje kompostem i dbam o wilgotne podłoże.
Potrafią się odwdzięczyć i jestem im za to bardzo wdzięczna.
Są wysokie, zdrowe i przepięknie ożywiają wiosenne rabaty.
W jesiennym sezonie muszę "upolować" w sklepach
i zasadzić cebule ich żółtej odmiany.
Z pewnością wsadzę co najmniej 6-8-10 cebul
w niedalekiej odległości od siebie tak,
aby tworzyły z daleka ładną, kolorystyczną plamę.

Lubię te eleganckie, pomarańczowe damy.
Są moją ogrodową, majową radością !!! 

Po przekwitnięciu pozostawiam je na rabatach.
Kiedy zasychają, 
dodatkowo podsypuję je nawozem,
aby odżywić i wzmocnić cebule.
To moja inwestycja w kolejny,
piękny, wiosenny sezon. 
Cudowna pomarańczowa energia,
prawda ?

MÓJ ULUBIONY CHŁODNIK Z BOTWINKI

 W końcu nadszedł ten czas,

kiedy chłodne zupy sprawiają

ogromną przyjemność.

Jedną z nich jest chłodnik z botwinki.

 Uwielbiam i często gotuję.

Właśnie w maju botwinka i rzodkiewki

zdają mi się najsmaczniejsze. 

 Gotujemy ?


Składniki na 4 porcje:


  • 1 litr wywaru jarzynowego
  • 400 ml kefiru
  • 1 duży pęczek botwinki 
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • sól, pieprz do smaku
 Dodatki:
  • pęczek rzodkiewek
  • zielony ogórek
  • jajka na twardo
  • posiekany koperek do posypania 

Przygotowanie: 

Świeże liście botwinki odciąć od buraczków
i dokładnie opłukać pod bieżącą wodą. 
Osuszyć je na ściereczce.  


Łodyżki drobno posiekać,
a liście pokroić na 3-4 mm kawałki. 
Buraczki opłukać, odciąć im korzonki,
obrać i pokroić w małą kosteczkę. 

Jeśli botwinka ma bardzo dużo liści można wykorzystać tylko część.
Do gotującego się wywaru dodać pokrojone buraczki
i obrane ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę.
Wolno gotować pod przykryciem przez około 10 minut.
Kolejno dodać łodyżki, liście i sok z cytryny. 
Gotować przez około 5 minut.
Doprawić całość solą i pieprzem. 
Gotowy wywar pozostawić do całkowitego ostudzenia. 
Kolejno, garnek włożyć do lodówki na minimum 1 godzinę.
Przed podaniem schłodzonego chłodnika dodać zimny kefir 
i dokładnie wymieszać łyżką.  
Podawać np. z połówkami jajka ugotowanego na twardo,
ogórkiem i posiekaną rzodkiewką.
Posypać świeżym koperkiem.

!!! SMACZNEGO BOTWINKOWEGO !!! 

 

 

piątek, 12 maja 2017

KULTOWE NOZYCZKI FISKARS MAJA 50 LAT !!!

Czy wiecie, że firma Fiskars rozpoczęła działalność w 1649 r. ?
To blisko 400 lat temu.
Dziś jest jedną z najstarszych europejskich firm.

50 lat temu - w 1967 roku 
firma wyprodukowała pierwsze, pomarańczowe egzemplarze
kultowych nożyczek z plastikowymi rączkami.

Planowano, aby pierwsze modele
były w kolorze czarnym, czerwonym lub niebieskim.
Skąd więc kultowy pomarańcz ?
Operator maszyny, który tworzył pierwsze prototypy, 
wykorzystał pomarańczowy barwnik, który miał w maszynie
i stworzył 4 wersje kolorystyczne do akceptacji.
To właśnie pomarańczowe zyskały największą sympatię,
a z czasem ogromną popularność na całym świecie. 

1977 r. w USA powstaje fabryka nożyczek Fiskars.

Kolor Fiskars Orange® zostaje zarejestrowany jako oficjalny znak towarowy w 2003 r. w Finlandii, oraz w 2007 r. w USA.
Kultowe nożyce z pomarańczowymi uchwytami są chronionym znakiem towarowym w Stanach Zjednoczonych, Finlandii i Kanadzie.
W tych krajach nie ma innych nożyc w takich samych kolorach !

Stały się już ikoną dizajnu. 
Zachwycają wszędzie i wszystkich.
Wpadły nie tylko w ręce,
ale i w oko światowych kuratorów sztuki.
Są eksponatem w
Museum of Modern Art w Nowym Jorku. 

Dzięki ogromnej pasji i znakomitemu wzornictwu, od chwili ich powstania w 1967 roku do dziś,
sprzedano już ponad miliard sztuk.

Pamiętam, kiedy moja mama używała ich 35 lat temu 
do swoich domowych robótek i przeróbek krawieckich.
Zawsze je przed nami chowała,
żeby nie używać ich do innych domowych prac. 
Ma je do dziś i nadal używa do bardzo "ostrych cięć".

Ja zakochałam się w tych nożyczkach po same uszy.
Są ze mną non-stop i w domu, i w ogrodzie.
Tniemy nimi w domu wszystkie papiery, kartoniki,
tkaniny i inne codzienne materiały.


 W kuchni tnę nimi zioła, 
w ogrodzie podcinam mniejsze byliny,
kwiaty i "ciacham" kompozycje do wazonów.


Są bardzo ostre, podobnie jak w momencie,
kiedy zaczęłam je użytkować.

Uwielbiam je !!!
A Wy macie kultowe nożyczki FISKARS ?