banner

poniedziałek, 11 grudnia 2017

CZEKOLADOWA KOSTKA BRUKOWA

 Wiele lat temu, taką "kostkę brukową" podano mi do kawy
w londyńskiej kafejce. 
Kiedyś indziej czekała na mnie na stole
w domu moich brytyjskich przyjaciół.
Powiedzieli mi, że to jeden z przysmaków Nigelli Lawson.
Rozsmakowaliśmy się i my w tej czekoladowej impresji.
To fajna wariacja na temat gorzkiej czekolady,
która z pewnością przyda się nie tylko na świątecznym stole.
Robię ją wtedy, kiedy mamy ochotę na
100 % czekolady w czekoladzie :-)
Sami spróbujcie:

SKŁADNIKI: 

- 200 g miękkiego masła
- 500 g gorzkiej czekolady
- 150 g pianek Marshmallow
- 3 czubate łyżki naturalnego miodu
- ok. 200 g herbatników typu "Petit beurre"
- cukier puder do posypania

WYKONANIE:

W garnku, podgrzewając mieszamy masło z czekoladą i miodem.
Kiedy się rozpuszczą, odlewamy około 150 ml do kubka i odstawiamy na bok.
Ta masa przyda się nam na końcu do zalania powierzchni deseru.
Pozostałą część masy również odstawiamy na chwilę do ostygnięcia.

W tym czasie herbatniki przekładamy do grubego woreczka foliowego. 
Najlepiej sprawdzają się woreczki do mrożenia żywności.
Są grube i mają zamknięcie.
Teraz herbatniki roztłukujemy na drobne kawałki.
Pianki kroimy na drobniejsze kawałki.

Do rozdrobnienia ciastek używam tłuczka FISKARS.
  
Kiedy masa przestygnie, 
dodajemy do niej pokruszone herbatniki i pianki Marshmallow.
Masę przekładamy do foremki o wymiarach ok. 24 cm 
wyłożonej papierem do pieczenia.
Masę dociskamy lekko do foremki, dzięki czemu,
po schłodzeniu i pokrojeniu, nasza "kostka brukowa" 
nie będzie miała żadnych szczelin.
Wkładamy deser na kilka godzina do lodówki.
Polecam włożyć na całą noc.
Na drugi dzień możecie już kroić czekoladę 
w dowolnych rozmiarów kostki 
i delektować się nimi popijając filiżanką kawy lub herbaty.
Nasza zimowa wersja tej czekolady
jest zawsze oprószona śniegiem z cukru pudru.



SMACZNEGO CZEKOLADOWEGO !!! 

czwartek, 7 grudnia 2017

ADWENTOWEJ REFLEKSJI CZAS...

Ciągle słyszę pytania:
Ewa, skąd ty masz tyle sił ? 
Skąd bierzesz energię i te niespożyte pokłady entuzjazmu
oraz nowych pomysłów ?
I o tym chciałam dziś kilka słów.
Receptę mam taką:
Każdy dzień staram się budować z małych kawałeczków, 
które dobrze dobrane, poprawnie spasowane,
składają się na udany, pozytywny dzień.
Dbam o drobnostki, chwile i otaczający mnie świat.
Dobra energia, mobilizacja i samodyscyplina.
To moje pewniaki, które tworzą receptę na jakościowy, udany dzień.
Nie będę się rozpisywać na temat rzeczy, na które nie mam wpływu.
Wszystko co mogę zrobić, to w możliwie najlepszy sposób
stawiać czoła wszelkim wyzwaniom, 
które życie przede mną stawia (zwykle znienacka). 
Koncentruję się na mojej codzienności.
Zachowuję pogodę ducha,
aby nie poddawać się nastrojom pogody za oknem,
jakakolwiek by ona nie była.
Wam też radzę robić to samo.
Ciężko pracować, odpoczywać, tworzyć i planować.
U mnie, w ślad za tym pojawia się satysfakcja !
Słowem: maksymalnie korzystajcie z każdego DNIA.

Całe nasze życie składa się właśnie z tych pojedynczych elementów zwanych DNIAMI.
To one złożone w całość tworzą naszą rzeczywistość,
a docelowo całe nasze życie. 
Niech to będzie dobra i miła rzeczywistość.
W miarę naszych osobistych możliwości.
Ostatnie miesiące przyniosły mi masę stresów 
i troski o własne zdrowie.
Nagła decyzja o pilnej operacji,
fatalne wyniki i tym samym brak możliwości zrobienia operacji.
Byłam przerażonym kłębkiem nerwów.
To był ciężki czas, 
ale nie oczekiwałam, że życie samo,
czy może inni "pokolorują mój świat".
Należy zrobić to samemu. Dla siebie i dla bliskich.

Bądźmy malarzami swojego życia,
a przede wszystkim każdego swojego dnia. 
Już DZIŚ możemy zacząć wszystko od nowa. 
Możemy zacząć inaczej żyć.
Rozpocząć nowy etap, zapisać się na kurs,
rozwijać pasje, zmienić przyzwyczajenia.
Niech ten adwentowy czas będzie dla Was sprzymierzeńcem,
w próbach uporządkowania swoich myśli,
podejścia do życia i Waszej codzienności.
Dbajcie o siebie, dbajcie o bliskich 
i o każdy dany Wam dzień.
Do miłego następnego.

Make today a GOOD DAY !!!


 
 

 

środa, 6 grudnia 2017

NOWA ADWENTOWA WIOSKA

Co roku o tej porze, co roku 6 grudnia.
Mikołajek wciska się przez komin, i daje mi przyzwolenie
na powolne rozpoczęcie  bożonarodzeniowego czasu. 
Rozpoczynam spokojne przygotowania, rozmyślam, planuję, dekoruję.
Sprawdzam co się przyda, co się zepsuło, a co trzeba dokupić.

Tradycyjnie, sporo dekoracji zrobię sama.
Odświeżyłam kilka wianków. Dokupiłam lampki. 
No i oczywiście ... zniosłam ze strychu adwentową wioskę. 
W pierwszą niedzielę adwentu zapaliłam pierwszą świecę.

W tym roku udał mi się wzbogacić wioskę o nowe, miedziane domeczki.
Jest bardziej nastrojowo.
Mam nadzieję, że i Wam się spodoba:
 






 Z dnia na dzień kolejne zakątki domu zamieniają "jesienne szaty"
na "świąteczne klimaty".
O tym, co mi w duszy gra i jaka kolorystyka zawładnęła mną w tym roku napiszę oddzielny post.
Mamy jeszcze trochę czasu na dokończenie najważniejszych dekoracji.
Czekam jeszcze na dostawę materiałów,
do wykonania kilku ozdobnych drobnostek. 
I bardzo się z nich cieszę, bo przecież właśnie
takie drobnostki, które 
"umajają nasze życie"
mają ogromny wpływ na nasz 
życiowy entuzjazm
i radość dnia codziennego.
A Wy już rozpoczęliście przygotowania do Świąt ?

wtorek, 5 grudnia 2017

GRUDNIOWY MALARZ SZRONEM MALOWAŁ ...


Czy Wy też lubicie w czasie zimy,
wczesnym rankiem wyjrzeć przez okno sprawdzając, 
jakie mroźne niespodzianki na nas czekają ?
Ja uwielbiam. Kidy coś interesującego dostrzegę,
chwytam aparat w dłoń i lecę do ogrodu. Nie inaczej było dziś.
Już przed północą było zero. Nad ranem kilka kresek na minusie.
Nieuprzątnięty jeszcze przed zimą ogród, pokrył się szronem.

Dla mnie to uroczy, i niezwykle malowniczy widok.
Ogród cieszy nie tylko latem, ale o wszystkich porach roku.
Suche byliny znów się pięknie "zamroziły".
Płatki hortensji bukietowych wyglądają przepięknie. 
Jakby w cukrze....




Ale to nie wszystko...to nie koniec grudniowych,
mroźnych niespodzianek.
Na szybach "wiosenny malarz" takie oto
zostawił nam obrazy:








 Przyglądałam się im dłuższą chwilę z zapartych tchem.
Czy Wy też jesteście przekonani, że ten "malarz" był ogrodnikiem, malując wyłącznie motywy roślinne ?

Jakiż to był cudny poranek, zupełnie magiczny.
Grudniu !
Proszę o więcej takich chwil !








poniedziałek, 4 grudnia 2017

ZANIM ZIEMIA ZAMARZNIE W OGRODZIE

Zanim ziemia zamarznie w ogrodzie ... to co ?
To ... można działać !!!
Co prawda w porównaniu z zeszłym rokiem
jestem o jakiś miesiąc do przodu,
ale sadzenie cebul w ostatnich dniach listopada 
do szybkich, jesiennych działań nie należy. 
Musicie to przyznać.
Nie jestem fanką wsadzania tulipanów i krokusów na rabaty
już we wrześniu,
do czego nakłania nas większość dostępnych źródeł ogrodniczych.
Nie przepadam ze przyglądaniem się kiełkującym cebulom,
w końcówce ciepłego i słonecznego października.
A zadawanie sobie pytań: co teraz ? zmarzną, ale przeżyją ? 
ale czy jeszcze raz wykiełkują ?
nie należy do ogrodowych przyjemności. 
Prawda ? Prawda.
Dlatego już drugi rok z kolei sadzę cebulowe niemal na ostatni dzwonek.
Fakt, w zeszłym roku, przegapiłam wszystkie możliwe dzwonki,
sadząc krokusy w ostatnich dnia grudnia.
 Ale się udało, i to nawet przepięknie się udało LINK DO TEGO POSTA
Krokusy kwitły bez zastrzeżeń z lekkim tylko opóźnieniem, 
co też miało i dobre strony, bo zdobiły moje wiosenne rabaty, 
kiedy inne krokusy już usychały.
W tym roku życie samo napisało "cebulowy scenariusz", 
bo nie dane mi było pojawić się w żadnym centrum ogrodniczym wcześniej niż w listopadzie.
W trzech odwiedzonych punktach dowiedziałam się, 
że cebul nie ma i już nie będzie.
Pozostały zakupy internetowe, co niniejszym uczyniłam.
Zamówiłam troszkę narcyzów, krokusów, czosnków
i tulipany w 3 kolorach: białym, czarnym i fioletowym. 

 Cebule tulipanów pomieszałam i mam nadzieję na piękną, 
wiosenną, trójkolorową kompozycję.  

Kolejny raz sadziłam zanim ziemia zamarzła w ogrodzie.
Bo właśnie taką mam zasadę,
że przy ciepłej i łagodnej jesiennej pogodzie

nie wyznaczam sobie sztucznych zakończeń sezonu.
Dopóty sadzę w ogrodzie, dopóki szpadel da się wbić !

Upatrzone miejsca wypieliłam.
Ciężką gliniasta ziemię przekopałam z próchnicą ...

  

... i wcisnęłam w ziemię cebulki.


Ciągłe deszcze i topiące się śniegi
nawilżą glebę dostatnio.
Nie podlewałam ich dodatkowo.
Teraz pozostaje mi czekać
i podobnie jak w zeszłym roku podzielić się 
z Wami wiosną, moimi "kolorowymi, kwiatowymi sukcesami". 


"Kto jesienią popracuje,
ten na wiosnę się raduje!" 

Pamiętajcie, aby sadzić cebulowe tak,
aby były dobrze widoczne przez okna.
To będą nasze "najpierwsze kwiaty",
często przebijające się przez kołderkę śniegu.

 
Nie będziemy jeszcze wokół nich spacerować, 
a przez okno można na nie spoglądać w każdej wolnej chwili. 
Ja mam ich najwięcej na brzegach rabat,
w przedogródku i przy ścieżkach.
 
Jeśli macie obawy jak poradzicie sobie wiosną
z usychającymi liśćmi cebulowych 
mam dla Was dedykowany  post w tej sprawie.
Zajrzyjcie tu: PLECIEMY WARKOCZE 






poniedziałek, 27 listopada 2017

TRAWNIKOWA PRZYPOMINAJKA - OSTATNI DZWONEK


Teraz, kiedy jesteśmy po pierwszych przymrozkach 
sprzątanie liści w ogrodzie jest znacznie łatwiejsze.
Są one sztywniejsze i łatwiej poddają się grabieniu. 

 
Dzwoni też ostatni dzwonek, 
przypominający o ostatniej przed zimą pielęgnacji trawnika !!! 

1. Pamiętajcie, że nieprzycięta przed zimą trawa,
sprzyja rozwojowi różnych chorób trawnika. 
Istotnym jest, aby ostatnie koszenie było na znacznie
wyższym niż w lecie ustawieniu ostrzy. 
 
2. Niezgrabione liście, pozostawione na wiele tygodni,
pod wpływem niskich temperatur i wilgoci będą gniły.
Sprzyjają rozwojowi jednej z najgroźniejszych chorób trawnika,
pleśni śniegowej, która znakomicie się rozwija zimą,
właśnie pod pozostawionymi na trawniku liśćmi.
 
 
A co robimy z suchymi, zgrabionymi liśćmi ?
 
1. Przenosimy je do kompostownika, 
przesypując warstwowo ziemią i skoszoną trawą.
 
2. Ogromną ich część wykorzystujemy
do ściółkowania rabat.
Dzięki temu, znacznie ograniczamy rozwój chwastów.
 
W jesiennych pracach przy liściach
pomagają nam  grabie FISKARS różnych typów,
 oraz składany i niezwykle lekki kosz Solid™ PopUp Garden Bag.
 

JESIENNY SPACER, CO "OSTATNIM ZŁOTEM GORE"...

Dziś witam Was słowami jesiennego wiersza
Leopolda Staffa "O jesieni"

Już jesień. Liść na drzewie rzednie,
Jeszcze ostatnim złotem gore,
A z nim spokojnie gaśnie, blednie,
Co nie umiało umrzeć w porę. (...)
 Nie rozpieszczała nas słońcem tegoroczna, jesienna aura. 
Ostanie miesiące płynęły deszczem nieskończenie i nieustannie.
Dopiero całkiem niedawno udało mi się 
schwytać słoneczną sobotę i sprawdzić,
czy nasza złota, polska jesień i w tym roku "złotem gore".
Taką ją kochamy najbardziej, na taką czekamy
i taką chcemy pamiętać przez kolejne miesiące.
Zdałam sobie sprawę, że to nie te deszczowe dni wzbudziły we mnie
tę ogromną potrzebę spotkania się ze słoneczną aurą.
Każdej jesieni poszukuję jej najpiękniejszych stron
i staram się przekonywać "cały ten świat", 
że jej uroda jest wyjątkowa i nie do podrobienia.
Oto jakie "złoto" przyniosłam dla nas wszystkich ze spaceru 
w Łazienkach Królewskich w Warszawie:








 
1. Czy Wy też tak macie, że słoneczne, złote dni,
pełne pięknych żółci i ciepłych pomarańczowych tonów 
nastrajają Was bardzo optymistycznie ?

2. Czy szuranie w suchych liściach ma dla Was ciągle
tę szczególną magię, przeniesioną z dziecięcych lat ?

3. Czy nadal na widok kasztanów, czy żołędzi na trawniku 
musicie się pochylić i schować kilka do kieszeni ?

U mnie 3 x na TAK.

Niezmiennie uwielbiam tę magię złotej, polskiej jesieni.
Przepadam za spacerami w poszukiwaniu 
"ostatniego gorejącego złota"...
... a kolejne, dopiero w przyszłym roku !
Do miłego jesiennego zobaczenia
mówi Wam też spotkana na wyjściu "Baśka":

  
A co przed nami ?
Teraz nadchodzi czas chłodów, przymrozków 
i mocno "popielatych okoliczności przyrody",
które powolnie będziemy wszyscy ustrajać
bożonarodzeniową atmosferą.

Według mnie, dobrze to wszystko zostało pomyślane.
Jesień się kończy, liść-opadł.

Przyroda robi miejsce na nowe, zimowe,
grudniowe atrakcje.
I dla oka, i dla ducha, i dla serducha !!!

Czy będą pełne słońca i śniegu ?

To się jeszcze zobaczy ...