banner

niedziela, 10 maja 2015

PRACA WRE ...

Jak większość pasjonatów ogrodnictwa, każdy wolny weekend w tym okresie spędzam w ogrodzie.
W minioną sobotę pracowałam "do upadłego". Wypieliłam kolejne 2 rabaty. 
Troszkę spóźniona, podzieliłam jesienne byliny (marcinki i helenki), które zbyt mocno się rozrosły,
a przydadzą się w nowych miejscach. 
Nadal rozsypuję nawozy na rabatach, do których wcześniej nie dotarłam.
Wszędzie masa chwastów, więc ich wyrywanie zawsze poprzedza nawożenie, i tym samym robi się z tego praca na cały dzień.
Kilka rabat dostało nową lub uzupełniającą porcję kory. W naszym ogrodzie świetnie się sprawdza jako ściółka hamujące rozwój chwastów. W miejscach, gdzie stosuję ją już kilka lat, mam tylko pojedyncze chwasty. 

Powoli robi się kolorowo, choć jeszcze nie "hortensjowo". 
Tęsknię już za naszymi białymi i limonkowymi pięknościami, a póki co...
upajam oczy takimi widokami .... za serce chwytają małe prymule, które jak zwykle nie zawiodły.



Poniżej liliowce. Moje ulubione "zielone jeże" stanowiące wielką obietnicę i miłą zapowiedź cudownych kolorów w czerwcu i lipcu. Niezawodne.


 Krzewy już pokryły się liśćmi. Uwielbiam tę świeżość kolorów. 



Zachwycają przepięknie kwitnące magnolie i migdałki, oko cieszą tulipany...









Uwielbiam rokrocznie, po każdej zimie, spotykać się ze swoim ogrodem.
Zawsze z trwogą sprawdzam czy coś nie wymarzło. 
Wiosna obnaża wszystkie ogrodowe tajemnice. 
Tym bardziej cieszę się z okazów,
które zdecydowały się zamieszkać u nas na dłużej.
Niektóre są już z nami ponad 8 lat.
Dlaczego lubię tę niezmienność ? 
Bo niewiele zmieniam w naszym ogrodzie. 
Owszem, lubię tworzyć nowe miejsca, nowe rabaty, 
ale za dużymi zmianami nie przepadam. 
Cieszę się z mężniejących, dojrzałych już roślin i kompozycji,
które tworzyłam lata temu. Bo takie to moje ogrodowanie... 
"stałe w uczuciach"...

8 komentarzy:

  1. Czy helenki to dzielżany? Niedawno zamówiłam ich czerwoną odmianę i czekam na przesyłkę.
    U mnie króluje duża rajska jabłoń Ola, dosłownie oblepiona delikatnie pachnącymi biało-różowymi kwiatami. Niestety już zaczyna przekwitać. Cóż, nic nie jest wieczne. Teraz nie mogę się doczekać kwitnienia moich kilkunastu rododendronów i azalii.
    Pozdrawiam ciepło i wiosennie.
    Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. helenki to dzielżany...tak je nazywała moja babcia i ja też je tak nazywam; podobnie jak astry są u mnie marcinkami :-) życzę wspaniałych rododendronowych tygodni !

      Usuń
  2. ...u mnie magnolie już przekwitly:(szkoda...
    pięknie masz Ewka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas długo gościły zimne noce i wegetacja była zatrzymana; dopiero teraz mam wiosnę w ogrodzie :-) buziaki siostrzyczko :-)

      Usuń
  3. Pięknie, u nas też praca wre, bo chwasty rosną....
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już nie liczę taczek z chwastami, które lokuję w pustym już wielkim dole po wcześniej wybranym kompoście...dziesiątki z pewnością :-) mam nadzieję z kolejnym tygodniu znaleźć chwilkę na spokojne po delektowanie się Twoją podróżą do Danii...cudne posty, wspaniałe zdjęcia ...ale potrzebuję spokoju i czasu...macham z Wilczej, Ewa :-)

      Usuń
  4. Tez bym chciala tak na caly dzien zanurzyc sie w ogrodzie i popracowac, ale niestety, gdy mam dzien wolny to tu pada, wieje i jest zimno. Poki co ogroduje z doskoku ;) Ogrod Wasz za to piekny jest, z kwitnacymi drzewami i okazalymi tulipanami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tylko z doskoku...czasem wieczorami...zostają tylko weekendy, ale nie ma co się stresować...to nie wyścigi :-) dziękuję za miłe słowa i do następnego....

      Usuń