banner

czwartek, 29 grudnia 2016

ZNALEZISKO, CZYLI GRUDNIOWE SADZENIE.

Jak to dobrze zabrać się czasem za sprzątanie,
i rozejrzeć się to tu, to tam...
Ogólnie mówiąc, dobrze się czasem rozejrzeć po kątach...ha, ha, ha...

Tak właśnie się rozejrzałam po garażu w poszukiwaniu drobnych narzędzi ogrodowych,
które mogły zostać przeze mnie zapomniane, 
a wymagałyby posezonowej konserwacji
(czyszczenie, dezynfekcja, oliwienie).
Znalazłam 2 sekatory i nożyce ale odkryłam też
całkiem niespodziewany woreczek.
W tymże woreczku oczekiwały na mnie cebulki krokusów.
Trochę mnie zamurowało, szczególnie, że kompletnie o nich zapomniałam. Upsss !
..... 29 grudnia  ...... nieźle mi się "przysnęło" ....
A one, nie przeczuwając niczego złego,
w garażowym ciepełku zaczęły już pięknie kiełkować.
Ubrałam kalosze i kurtkę z prędkością światła.
Szkoda tylko, że miejscówka w ogrodzie,
którą  dla nich wymyśliłam jesienią,
zarosła perzem i małymi chwastami. 
Pozytywne okazało się to, że plusowe temperatury w ostatnich dniach
 "nie zamroziły" gleby. Miękko było na około 10-12 cm. 
Poleciałam po odchwaszczacz FISKARS QuikFit.
Usunęłam szybko intruzów.
Bardzo się postarałam, żeby usunąć najmniejszy nawet kawałek korzeni perzu. Małe grabki, były do tego niezwykle pomocne.
Zagrabiłam ziemię i porobiłam dziurki na krokusy.
Ułożyłam delikatnie, pojedynczo każdą cebulkę,
dbając aby nie poutrącać i nie ułamać białych kiełek. 
 Cały czas zachodziłam w głowę, jak do tego mogło dość.
Jak ja mogłam o nich zapomnieć ???
Tak się nimi cieszyłam, kiedy w październiku
nakładałam w sklepie do woreczka, ciemno pomarańczową
odmianę 'Orange Monarch'.
Ale dość już wspomnień...
 
Na koniec, zasypałam je porządnie kompostem.
Udeptałam i podsypałam dodatkową warstwą kory.
Zaczęło robić się ciemno i chłodno.
Przed odejściem poprosiłam je cicho, żeby mimo wszystko nie zawiodły.
Obiecałam, że będę przychodziła pogadać, doglądnąć je.
Dodałam że wiem, że proszę o wiele, bo jest koniec grudnia,
a one już wykiełkowały ...  
Wiosną się okaże, czy się NAM udało (???).


piątek, 16 grudnia 2016

... A ONA PIĘKNA PRZEZ CAŁY OKRĄGŁY ROK ...

Rozplenica japońska (przez niektórych nazywana piórkówką)
 Pennisetum alopecuroides 'Hameln'
 
I znów pochylę się nad jej "jestestwem".
I znów naskrobię parę słów w zachwycie.
 
W kończącym się sezonie ogrodniczym 2016
udało mi się uchwycić w kadrze 
jej portrety w bardzo różnych miesiącach.

Zachwycała mnie latem.
Zielonymi źdźbłami, z których dumnie wychylały się różowiejące kłosy.

Zachwycała wczesną jesienią, kiedy kłosy lekko się rozjaśniły,
i delikatnie, jak piórka  powiewały na wietrze.


Zachwycała krótko przed nadejściem zimy.
Zielone źdźbła wybarwiły się na piękne cytrynowo-pomarańczowo, lekko rdzawe tony,
nadając jej lekkiego, jesiennego powabu.


A kiedy spadł pierwszy śnieg ? 
Kłosy uroczo dźwigały śnieżne, białe kołderki.

Teraz zachwyca spod śniegu,
kiedy w słoneczne dni śnieżynki skrzą się przepięknie w blasku słońca. 


Uwielbiam takie całoroczne piękności,
które nadają ogrodowi urody przez cały sezon.
Lubię je podglądać o każdej porze roku.
Zmieniająca się aura, w ich przypadku nie działa na niekorzyść.
Pojawiają się nowe kolory,
a w końcówce roku zachwyca zimowa odsłona.

Czego chcieć więcej ? 
Ja chcieć więcej rozplenic w kolejnym sezonie !!! 

Macham do Was z całych sił.


sobota, 3 grudnia 2016

CIĘCIE ROŚLIN - 10 NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD !!!

CZYM JEST CIĘCIE ?

Jest to usunięcie części lub całych pędów roślin, ich gałęzi
 w celu poprawienia ich zdrowia, formy, wyglądu,
zapewnienia obfitego kwitnienia, czy owocowania.
Czynność ta wymaga wiedzy i wyczucia.
Z biegiem lat pomaga nam doświadczenie.

W 2-częściowym cyklu o cięciu, pomogę Wam w pozyskaniu wiedzy,
podpowiem Wam jak ciąć z wyczuciem,
a Wy, z biegiem czasu nabierzecie pewności i doświadczenia.
Dziś, CZĘŚĆ PIERWSZA:
CIĘCIE ROŚLIN - 10 NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD !!! 
Pamiętajcie tylko, że aby cięcie dało najlepsze rezultaty,
i nie zniszczyło Waszych roślin,
musicie zadbać i odpowiednie narzędzia.
My, troszczymy się o nasze rośliny z doskonałymi narzędziami FISKARS.
  Tu nasze niezawodne sekatory:


PODGLĄDAJĄC OGRÓD ...

Jeśli macie podstawowe wątpliwości,
kiedy powinniśmy ciąć w ogrodzie,
podglądnijcie, jak radzi sobie natura.
Na przykład BYLINY.
Ich suche i zmrożone pędy i liście pozostają na roślinie przez całą zimę.
W pierwszych tygodniach roku, po pierwszych roztopach,
zastępują je nowe przyrosty.
Pozostawione na zimę suche i zbrązowiałe części,
często stanowią zimową ozdobę ogrodu
i dodatkowo zabezpieczają podziemne części bylin przed przemarznięciem.
Dają też schronienie licznym owadom.
Wczesną wiosną, częściowo gniją, 
zasilając glebę w składniki pokarmowe.

Już wiecie dlaczego nie sprzątam ogrodu i nie usuwam bylin jesienią  ? 
Właśnie dlatego !

Właśnie podglądając naturę,
 powinniśmy czerpać wiedze o przycinaniu roślin w ogrodzie.
Czekamy do wiosny z porządkowaniem i usuwaniem resztek roślin
po poprzednim sezonie wegetacyjnym.

PRZEMYŚLMY SPRAWĘ ...

Stajemy przed rośliną i musimy się zastanowić,
jaki ma być cel naszego cięcia.
Czy chcemy poprawić jej wygląd, czy kształt ?
Czy chcemy zmniejszyć jej wielkość ?
Czy chcemy ją zagęścić ?
Czy chcemy aby kwitnienie było bardziej obfite ?
A może przestała owocować i należy ją "odmłodzić" ?

Od odpowiedzi na powyższe pytania zależy i sposób,
i termin cięcia danej rośliny.

MAMY KILKA PODSTAWOWYCH ZASAD ...

1/ Usuwanie chorych, starych, połamanych
i krzyżujących pędów.

Bierzemy sekator w dłoń  i usuwamy zniekształcone, zainfekowanie,
czy uszkodzone przez wiatry połamane pędy.
Ta czynność nie zna ani terminu, ani zasad.

Stare, wieloletnie pędy usuwamy po to,
żeby stworzyć miejsce młodym i zdrowym.
Pamiętajcie, że usuniecie starszych, a pozostawienie młodych pędów jest nadrzędnym celem przy odmładzaniu krzewów. Robimy to zwykle późną wiosną, aby roślina miała czas na wypuszczenie jak największej ilości młodych pędów.

2/ Przerzedzanie (prześwietlanie) roślin.

Nadmiernie zagęszczoną roślinę "prześwietlamy"
poprzez usuwanie części pędów.
Wycinamy gałęzie rosnące w tym samym kierunku lub nadmiernie zagęszczające wnętrze korony drzewa lub krzewu.
Bywa że usuwam nawet połowę gałęzi,
które robią "tłok" wewnątrz moich krzewów.
Zwiększamy dostęp światła do liści.
Pędy i gałązki odcinamy tuż nad pąkiem lub pędem bocznym skierowanym na zewnątrz rośliny, tak aby kształt i przyszły pokrój rośliny nie uległ deformacji, czy zmianie.
Ta zasada pomaga ukryć docelowo miejsce cięcia. 
Ten rodzaj cięcia oraz wszelkie cięcia poprawiające wygląd roślin,
robimy z reguły na samym początku okresu wegetacyjnego. 
Czasem pod koniec wiosny.

3/ Zachowanie naturalnego pokroju.


Bardzo silne, krótkie cięcie powoduje, iż namiar soków
"ożywia" dużą ilość pączków uśpionych,
znajdujących się poniżej miejsca cięcia.
Rozwijają się one w tzw "miotłę" na szczycie skracanych pędów,
a roślina traci naturalny pokrój.
Jak tniemy ?
Umiarkowane cięcie, pozostawiające dużo uśpionych pączków
 i kilka pędów bocznych pod miejscem cięcia powoduje,
że młode przyrosty, układają się bardziej naturalnie.
Kształtowanie wyglądu zwykle łączy się z cięciem redukcyjnym
lub zachowawczym, głównie polegającym na skróceniu zbyt długich,
często zwieszających się gałązek.
Pod koniec jesieni pędy te powinno się skrócić o połowę.

4/ Cięcie dużych, grubych gałęzi.

Takie gałęzie obcinamy bezpośrednio u nasady,
ponieważ mogą łatwo się odłamać od pnia pod własnym ciężarem.
Mogą uszkodzić korę i cały krzew lub drzewo.
Jak tniemy ? 
Tniemy je zawsze kawałek po kawałku, zaczynając od szczytu,
a kończąc u nasady gałęzi.
Taki sposób zapobiega ich złamaniu się pod własnym ciężarem.

5/ Ogławianie kwiatów.

  
Zabieg ten polega na usuwaniu przekwitłych kwiatów zaraz po tym, kiedy przestają być dekoracyjne.
Zapobiega to zawiązywaniu się nasion i osłabianiu przez to całej rośliny.
Pobudza też nierozwinięte pąki kwiatowe do szybszego wzrostu.
Dzięki ogławianiu całkowity okres kwitnienia roślin jest dłuższy,
i zdecydowanie bardziej intensywny.

6/ Uszczykiwanie pąków.

Do uszczykiwania nie potrzebujemy żadnych narzędzi.
Uszczykujemy pąki zwykle palcami.

Wyróżniamy dwa rodzaje uszczykiwania:

- uszczykiwanie pędu głównego polegające na oberwaniu pąków szczytowych, jeszcze zanim się rozwiną. Czynność ta pobudza do rozwoju pąki boczne, a roślina zaczyna się silnie rozkrzewiać.

- innym rodzajem uszczykiwania jest tzw. "czyszczenie" polegające na usuwaniu pędów i pąków bocznych. Jego celem jest wzmocnienie pędu
i kwiatu głównego. Wszystkie soki zasilają i odżywiają kwiat znajdujący się na szczycie rośliny. W ten sposób osiąga on znaczne rozmiary i staje się bardzo dorodny.

7/ Ciecie stymulujące.


Niektóre z roślin bardzo dobrze reagują na usunięcie wczesną wiosną zeszłorocznych pędów.
Krótko po tym, roślina wygląda niezbyt atrakcyjnie,
ale bardzo szybko pokrywa się masą nowych, zdrowych przyrostów,
i odzyskuje swój młodzieńczy wygląd.  

8/ Cięcie odmładzające.

Ten rodzaj cięcia polega na skróceniu wszystkich pędów
do wysokości około 50 cm nad ziemią.
Roślina wypuści masę silnych, zdrowych przyrostów. 
Dlatego warto pamiętać o zasadzie cięcia tuż nad oczkiem, pąkiem
lub bocznym pędem skierowanym zawsze na zewnątrz krzewu.

9/ Silne ciecie odmładzające.

Wiele krzewów znakomicie znosi przycięcie wczesną wiosną
wszystkich pędów tuż przy podstawie.
Do końca sezonu wypuszczają one zdrowe, gęste i regularne pędy. Dzięki temu zabiegowi, wiele starszych okazów
odzyskuje młodość i wigor.

10/ Usuwanie odrostów. 
 
Wiele roślin rosnących na podkładkach, odmiany o barwnych liściach, czy modyfikowanych po pewnym czasie,
wypuszcza pędy tzw. wilki, czy dziki.
W ten sposób roślina stara się powrócić do pierwotnego wyglądu. Wypuszcza pędy, o cechach i wyglądzie rośliny, która stanowi podkładkę naszego okazu.
Odcinamy "wilka" sekatorem tuż przy nasadzie, nie pozostawiając krótkich kikutów, z których mogą wybijać kolejne odrosty. 
W przypadku róż, i innych roślin mających miejsce okulizacji (szczepienia) poniżej gruntu,
najpierw odkopujemy ziemię w miejscu wyrastania odrostu,
i dopiero wtedy docinamy "dziki" u nasady. 

A TU DLA WAS CZĘŚĆ DRUGA CYKLU O CIĘCIU:

CIĘCIE ROŚLIN - KALENDARZ NA 4 PORY ROKU



W pracach związanych z cięciem pomaga nam:
- mały i poręczny sekator dźwigniowy Fiskars P54
- sekator nożycowy z obrotową rączką Fiskars P94 
- piła z hakiem Z Serii Quikfit (nr136527)
Zdjęcia: Ewa Sochacka Photography 













piątek, 2 grudnia 2016

BROWNIE - CZEKOLADOWE SPEŁNIENIE MARZEŃ

 Miewam dni pełne niesamowitej energii.
Potrzebuję wtedy 100 % życia w życiu
100 % emocji w emocjach
100 % kawy w kawie
 100 % CZEKOLADY W CZEKOLADZIE


I właśnie wtedy piekę BROWNIE.
Wiele wokół niego niejasności, czy może bardziej niepewności.
Jakie ono ma być ? Jaką konsystencję ma perfekcyjne BROWNIE ?

Wiele osób nie do końca rozumie charakter tego niezwykle czekoladowego,
wilgotnego, dość cienkiego ciasta z pysznym, chrupiącym wierzchem.
Zwykle wygląda na zakalec ha ha ha, ale jego zaletą jest 
właśnie ta miękka, lekko kleista konsystencja.

Jestem przekonana, że wielu z Was po spróbowaniu
domowego BROWNIE, pokusi się o kolejne.
Ono jest takie bogate w smaku !
Wielu miłośników czekolady stawia je na na swoim pierwszym miejscu !
Ja piekę je kilka razy w roku, właśnie w takie 100 % energetyczne dni.

SKŁADNIKI:
- 250 g gorzkiej czekolady  
- 280 g miękkiego masła
- 1/2 szklanki mąki 
- 1 i 1/3 szklanki cukru
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 3 całe jaja
- 1/2 szklanki mleka
W krojeniu składników, jak zwykle pomagały mi znakomite noże FISKARS.

PIECZEMY.
W większej misce, przy użyciu miksera roztrzep jaja i partiami wsypuj mąkę.
Miksuj do uzyskania gładkiej masy.
W garnuszku na piecu zagotuj mleko i wymieszaj je z cukrem i cukrem waniliowym.
Kiedy cukier całkowicie się rozpuści, dodaj czekoladę i masło.

Wolno podgrzewając, ciągle mieszaj masę.
Doprowadź do powolnego rozpuszczenia masła i czekolady.
Zdejmij garnek z pieca i powoli przelej masę czekoladową do miski z połączonymi jajami i mąką.
Wszystko dokładnie wymieszaj.

Piekarnik rozgrzej do temperatury 180 stopni.
Przelej masę do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 24-26 cm.


Czas pieczenia to 20 minut dla typowego Brownie, ale jeśli preferujecie bardziej zwarte ciasta,
pieczcie je dodatkowe 5-6 minut.


Ciasto należy podawać przestudzone,
bo dopiero wtedy uzyskuje prawidłową konsystencję.




 !!! SMACZNEGO CZEKOLADOWEGO !!!

środa, 30 listopada 2016

CZAS ADWENTU, CZAS WYCISZENIA, CZAS KREATYWNOŚCI

We wrześniu, październiku było jeszcze tak daleko do zimy, a dziś ?
Dziś mamy koniec listopada, a za oknem prószy śnieg. 
Błękitne niebo przybrało nową sukienkę.
Jest ona w bardzo ostatnio modnych szarościach.
Choć uwielbiam wszelkie odcienie szarości, aż po ciemny grafit,
ciężko o optymizm wyglądając za okno.
Co robię ? Nie wyglądam ! ha ha ha ...

Wypełniłam dom świecami, łańcuchami świetlnymi i lampeczkami,
które swoim ciepłym światłem "rozgrzewają" nasze umysły.

Nie dajemy się chandrze, nie dajemy się ponuremu nastrojowi. 
Dziś moje przytulne, rozświetlone nastrojowo wnętrza 
pachną wanilią, truflami, kawą i jeszcze ciepłym BROWNIE
 (kliknijcie nazwę powyżej aby przejść do przepisu ).

Adwentowe, ciche, spokojne wieczory wypełniam pracą nad nowymi projektami fotograficznymi.
Nie pędzę, nie spieszę się, a mój "pozytywny i rozgrzany optymizmem" umysł
podpowiada mi co rusz masę nowych pomysłów.
Spokój i brak nadmiernej ilości bodźców sprzyja mojej listopadowej i grudniowej kreatywności. 
Odciążony umysł, pięknie pracuje.
Jest twórczy i wspiera moją potrzebę indywidualizmu.
Jeśli macie chwilę wolnego czasu pod koniec dnia...
... polecam choć krótkie, kreatywne rozmowy z "samym sobą".
Właśnie wtedy przychodzą mi do głowy najciekawsze pomysły, 
właśnie wtedy tworzę swoje najciekawsze projekty.

Szczególnie cenię sobie adwentowy czas.
Adwent to bardzo potrzebne mi 4 tygodnie.
Tygodnie, które dzielą równo mój czas oczekiwania i przygotowania do Bożego Narodzenia.
Tworzę w głowie i w życiu 4 kompletnie różne od siebie przestrzenie, 
które dają mi masę porządku i "przedświątecznego spokoju".
Każdego roku dzielę je w różny sposób, zależnie od aktualny potrzeb.
W tym roku działam tak:

- TYDZIEŃ 1: refleksje, rozmowy, planowanie, "uruchamianie kreatywności"
- TYDZIEŃ 2: organizacja, przygotowanie, zakupy
- TYDZIEŃ 3: aktywnie przedświąteczne działanie
- TYDZIEŃ 4 : kilka dni dla spraw z rozdziału "zapominalskich" i powolne, pozytywne wyciszenie.

Takie postawienie sprawy i plus minus zgodna z powyższym organizacja,
od kilku lat wprowadziła do mojego życia wiele "operacyjnego spokoju".
Co mam na myśli ? Dam Wam przykład:
Wychowałam się w domu, gdzie choinkę kupowało się i dekorowało w Wigilię rano.
Kochałam ten zwyczaj, tylko dlaczego nie można było się oddać tej dziecięcej radości,
przez wiele, spokojnych godzin?
Dekorowaliśmy z bratem w pośpiechu świąteczne drzewko
i pędziliśmy pomagać rodzicom w milionie jeszcze niedokończonych, 
czy nawet nierozpoczętych świątecznych spraw...
Masa w tym była pośpiechu, niepokoju, a czasem i rodzinnych gniewów 
spowodowanych tzw. "niedoczasem".

Teraz, dzielę przygotowania na kilka tygodni,
nie tylko po to, 
aby "po amerykańsku" zaczynać Boże Narodzenie w listopadzie,
ale dlatego, aby celebrować wszystkie zwyczaje.
Aby każdemu z nich poświecić należyty czas.
Ze spokojem zaplanować prezenty i dekoracje.
Mieć czas je wykonać 
(wiecie, że większość robię sama, a to pochłania massssęęęę czasu).
Ugotować ... podać ... dźwignąć urodę i ?
I z wypoczętą i uśmiechniętą twarzą celebrować Święta. 
Tak kocham najbardziej ... i Wam też polecam.

A na dziś mam dla Was małą cząsteczkę mojego adwentowego klimatu.

... ciepło, przytulnie, romantycznie ...

... celebrujcie życie, celebrujcie dni, celebrujcie chwile ...
... ciepło, przytulnie, romantycznie ...





LIŚĆ-OPADŁ, ŻEGNAMY JESIEŃ I LISTOPAD

(...) Idzie drogą jesień Wiatr drzewa czesze
Idzie jesień drogą Biała jak mgła
Stroi cię, tęsknoto W czerwień i złoto (...)
Autor: Jan Zalewski

Dziś ostatni dzień "liśćopada".
U nas, bardzo bursztynowo-złotego listopada.

Jego ostatni dzień skłonił mnie do ANDRZEJKOWEJ refleksji,
dla mnie wciąż otoczonej magiczną i tajemniczą aurą.
Jestem romantyczna i lubię celebrować świąteczne chwile.
Każda okazja w kalendarzu, każdy pretekst jest dla mnie dobry.
Dlatego, dobrze pamiętam wieczory z wróżbami, psikusami
i domówkami organizowanymi przez rodziców.
Czy te czasy minęły bezpowrotnie ?
Młodzież nie chce lać wosku, nie wróży,
niechętnie też sięga, po często już "lekko obciachowe"
tradycje poprzednich pokoleń.
Chyba trzeba się pogodzić i pożegnać z nieubłaganie PŁYNĄCYM CZASEM.

Właśnie ... DLACZEGO CZAS JUŻ NIE PŁYNIE ?
Dlaczego PĘDZI JAK SZALONY, często na oślep do przodu ?
Dlaczego nie pozwala delektować się życiem, 
porami roku, pięknymi chwilami ...

Tak właśnie, w jakimś pędzie MIGNĘŁA MI PRZED OCZAMI JESIEŃ !
A z nią jej listopad. Przez wielu znienawidzony.
Przeze mnie ukochany. Nawet jeśli za oknem zimnica i deszcz.
U nas pełen rodzinnych świat i ważnych dni. 
Zwykle miły, przepełniony pięknymi chwilami.

Jaki był ten listopad ?
W dużej mierze słoneczny, w części deszczowy.
Głównie kolorowy, bardzo pozytywny i energetyczny.
Tylko pytam: czemu był taki krótki ???

Zatrzymałam dla Was na dłużej,
trochę tej pięknej, listopadowej energii:


 

Agnieszka Osiecka mawiała "(...) Od czasu do czasu jest zima raz na rok albo na dwa (...)"
Trzeba się z tym pogodzić. Z nieba zaczął już prószyć śnieg.
Tym samym zakończyliśmy już sprzątanie ogrodu.

Jak zwykle pomagał nam doskonały sprzęt FISKARS.
Trwałe, niezniszczalne i niezwykle lekkie grabie !

  
Teraz ogród już "usypia".
Rozleniwiony, obeschnięty po wielokrotnych już przymrozkach,
powolnie szykuje się do zimowej drzemki.

Białe kołderki mamy już naszykowane !!!
Tyle dziś napadało przez cały dzień:


Życzę Wam wspaniałego grudnia !!!