banner

niedziela, 11 września 2016

12 LAT MINĘŁO JAK JEDEN DZIEŃ ...


WSPOMNIENIE 

To najważniejsze słowo tego weekendu.
12 lat temu we wrześniu, Wilcza Góra stała się najważniejszym miejscem w naszym życiu.
Właśnie wtedy postanowiliśmy, że chcemy tu żyć. 
Powitały nas łany żółtych nawłoci, w których brnęliśmy po pas,
szukając granic naszej działki, wytyczonych prze geodetę.

Zakochaliśmy się w tym miejscu bez granic.
Młodziutki lasek brzozowy, który znajdował się na zakupionej ziemi,
zdawał się być przepięknym, zielonym prezentem od losu.
Do dziś, z całych sił pielęgnujemy nasze brzozy,
a nawłocie (znane jako "polskie mimozy") są wszechobecne zarówno w naszym ogrodzie,
jak i na okolicznych działkach.

Nie wiem kiedy minęło te 12 lat.
Czas pędzi jak szalony i nic sobie nie robi z naszych planów.
Często sam je weryfikuje, według tylko sobie znanego klucza.
Kolejna jesień znów "mimozami się zaczyna"...

W ten weekend powspominaliśmy. Przejrzeliśmy masę zdjęć z 2004 roku.
 I chyba w największa zadumę wprawił nas nasz lasek brzozowy.
Drzewa urosły tak mocno.
W pędzie codziennego dnia, nie zauważa się tej zmiany tak wyraźnie.
Dopiero fotografie pokazały nam, jak zmieniło się to miejsce na przestrzeni tych lat.
Ogrom czasu. Stąd zaduma i odrobina melancholii...

Wróciłam do wydanego po raz pierwszy w 1921 roku zbiorze "Siódma jesień", 
wiersza Juliana Tuwima, "WSPOMNIENIE". 
Większość z nas, kojarzy ten tekst z wykonania Czesława Niemena.
W wierszu mamy 7 jesień ... my właśnie świętujemy 12 jesień.

Z radością, entuzjazmem i pełnią sił pragniemy świętować 24, 36 i 48.

Niech się wiedzie ... i Wam, i nam.

A poniżej, i wiersz i moje zdjęcia "polskiej mimozy",
którymi i ta aktualna jesień się zaczyna:

 
"Wspomnienie"
Julian Tuwim

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik,
To ty, to ty, moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia, senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy,
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.

Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką.

2 komentarze:

  1. Rozmarzyłam się :) ten wiersz, ta melodia, będą za mną teraz chodzić :) u nas też rozległe łany nawłoci wszędzie wokół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne wykonanie Niemena ... lubię posłuchać od czasu do czasu :-) pozdrawiam, Ewa

      Usuń