banner

niedziela, 6 listopada 2016

SZYKUJEMY RÓŻE DO ZIMY - 8 NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD

Zaryzykuję dość codzienną i dobrze znaną wszystkim tezę: 
"WSZYSCY KOCHAMY RÓŻE"
I zapewne tak jest.
Jeśli nie w bukietach, stroikach, wazonach, to w parkach i ogrodach.
Zawsze i wszędzie skupiają uwagę.
Osobiście, chciałabym się nimi otaczać przez cały rok.
Tyle, że kwiat cięty wymaga tylko "wazonowej troski".
Ogrodowe egzemplarze, oczekują znacznie więcej naszej pracy i zaangażowania.
O czym powinniśmy pamiętać ?
Podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami, 
ponieważ róże trzeba doglądać każdego sezonu
i niemal o każdej porze roku. 
Ważna jest wielomiesięczna pielęgnacja polegająca na podlewaniu,
nawożeniu i właściwym przycinaniu.
Jednak równie ważne jest odpowiednie przygotowanie róż do zimy.
Wszystko po to, aby bezpiecznie przetrwały tę najtrudniejszą dla nich porę roku.

Zimą róże mogą wzmacniać swoje systemy korzeniowe,

a w efekcie, zdrowe i silne powitać wiosnę,
i kolejny sezon swojego kwitnienia. 
Jak im w tym pomóc ?

Wiem że dla wielu z nas zima to czas relaksu i odpoczynku,
ale kiedy tak całkowicie zapomnimy o ogrodzie,
wiosną może się okazać, że mamy sporo roślin do wymiany,
czy zastąpienia.
Rośliny trzeba przygotować do zimy i pomóc im przetrwać
ten najtrudniejszy okres w roku.


Jak to zrobić ?
Czy dopiero jesienią szykujemy swoje róże do zimowej drzemki?
Ja rozpoczynam przygotowania już latem !

 
1/ SILNE CIĘCIE RÓŻANYCH KRZEWÓW - STOP !

Piszę ten post w listopadzie, kiedy przed nami ostatnie już prace pielęgnacyjne,
ale cofnę się na chwilę do końcówki sierpnia.
To jest czas, kiedy zwykle powolnie zakańczam silniejsze cięcie róż,
które mogłoby skutkować wypuszczeniem i rozrośnięciem się nowych pędów.
Nie miałyby szansy zdrewnieć przez zimą, a tym samym przetrwać srogich mrozów.

2/ USUWANIE PRZEKWITNIĘTYCH KWIATÓW

 Od sierpnia do listopada przycinam już tylko przekwitnięte kwiaty róż,
chroniąc w ten sposób krzewy przed zainfekowaniem
i rozwojem chorób grzybowych.
Walor estetyczny krzewów też nie jest bez znaczenia. 
Brązowe, suche kwiaty są szczególnie widoczne
u białych i jasno różowych odmian.


3/ NAWOŻENIE AZOTOWE
Od końca sierpnia, nie stosuję już nawozów zawierających azot, 
aby nie stymulować moich róż do wzrostu.
Nawozy jesienne zawsze wskazane, ale azotowe już NIE !!!
Wzrost i nadmierny rozwój róż w okresie jesiennym,
może doprowadzić do ich całkowitego wymarznięcia w okresie zimowym.
Jesień bywa dla niektórych róż okresem nieustającego kwitnienia,
ale dla wielu odmian jest początkiem powolnego odpoczynku.

4/ NAWOŻENIE POTASOWE
W pierwszym tygodniu września,
podlewam róże nawozem bogatym w potas i fosfor.
W czasie długich, czasem ciężkich tygodni zimowych zapewni on roślinom prawidłowe odżywianie.
Pomoże również przetrwać różom największe zimno. W jaki sposób ?
Powolnie rozpuszczające się w glebie pierwiastki, wzmacniają system korzeniowy, 
a dodatkowo zapewniają różom bardzo bujne kwitnienie w kolejnym sezonie. 
Czy nie marzymy właśnie o tym ?

5/ SKRACANIE PĘDÓW O 1/2
W listopadzie po pierwszych przymrozkach,
kiedy krzewy są już "uśpione",
 przycinam większość moich róż o połowę (oprócz pnących). 
Pozwala mi to uchronić ich długie gałązki przed połamaniem,
pod ciężarem mokrego i ciężkiego śniegu.
Szczególnie dotyczy to róż parkowych,
które co do zasady wypuszczają dość długie pędy.

6/ KOPCZYKOWANIE
Kolejnym, bardzo ważnym zabiegiem dla róż, jest kopczykowanie.
Wiem, że wielu ogrodników od tego odchodzi.
Istnieją różne teorie na ten temat.
Moje róże nie dają rady bez kopczyków.
Budujemy je pod koniec listopada.
Wykorzystujemy liście brzozowe zgrabione z naszego trawnika.
 Ich wierzch posypujemy dość grubo ziemią kompostową,
wymieszaną z przekompostowanym obornikiem.
Wiosną rozgrabiamy kopczyki wokoło różanych krzewów.
Kopczyki izolują moje róże od bardzo zmiennych, zimowych temperatur.
Bywało, że bez nich, w cieplejsze dni, róże zmylone aurą, przekonane o nadejściu wiosny, wypuszczały pierwsze pąki liściowe.
W kilka dni później, były one unicestwiane przez duże nocne mrozy.
W ten sposób, w trakcie jednej zimy straciłam też całkowicie kilka krzaków delikatniejszych róż.

7/ OKRYWANIE 
Krzewy szczególnie wrażliwe i nieodporne na zimowe temperatury,
można też otulać na zimę włókniną.
Szczególnie poleca się tą metodę w nieosłonionych ogrodach,
narażonych na suche i bardzo mroźne wiatry,
Ja nie okrywam roślin włókniną.
Ale to tylko dlatego, że nie przepadam za tymi "włókninowymi dziwadłami" w ogrodzie.
Cenię naturalne piękno zimowego ogrodu.
Pozostawiam masę suchych bylin, które pokryte białe pierzynką ... skradają swoją urodą moje serce.
Nie pasują mi te białe chochoły do romantycznych, zimowych obrazków.

8/ PODLEWANIE, A ZIMOWA SUSZA FIZJOLOGICZNA
W ciepłe zimy, kiedy nocne przymrozki nie zagrażają naszym ogrodom,
możemy zadbać o podlewanie różanych krzewów.
Szczególnie bezśnieżne zimy mogą być bardzo suche. 
Gleba dość szybko staje się przesuszona. 
Pamiętajcie, nie tylko rośliny zimozielone potrzebują wody w zimowych miesiącach.
Róże, które nie mają szansy być nawadniane w ciepłe dni przez wodę z topniejącego śniegu,
mogą ucierpieć z powodu suszy fizjologicznej. 
Jeśli prze najbliższych kilka dni, nie są zapowiadane przymrozki, nie bójmy się ich podlać.
To bardzo ważny aspekt zimowej troski o nasze ukochane róże.

Może się okazać, że zasadzone zbyt późną jesienią róże, 
nie zdążą się Wam odpowiednio ukorzenić i "stracicie" je zimą.
Może się okazać, ze bardzo niskie temperatury "zamrożą" zimą
całkowicie nasze ukochane róże.


Ale co do zasady,
8 moich, powyższych wskazówek pozwala mi
cieszyć się zdrową różanką już od wielu lat!
Tego i Wam życzę !!! 


W pracach pomagał nam super ostry sekator firmy FISKARS.
Wybraliśmy model nożycowy,
z rączką obrotową PowerGear P94. 
Do kopczykowania wykorzystaliśmy średni szpadel Xact. 


POWODZENIA !!!
DO NASTĘPNEGO, RÓŻANEGO ...



5 komentarzy:

  1. Bellissimo post! Vedo anche che è già arrivato il gelo! Dovrebbe arrivare anche qui in settimana.

    Ti auguro una buona domenica sera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazie per la vostra così bello commento !

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe i cenne uwagi. Ja wciaz sie ucze, ucze i probuje-bo jak inaczej. No i na wiosne chcialabym przesadzic roze, ktora dobrze sie zagoscila w obecnym miejscu, ale sprawia klopoty przy podcinaniu zywoplotu. 'Moja Mami twierdzi, ze nie powinno sie tak zadomowionych krzewow przesadzac. A Ty, Ewus, co o tym sadzisz? Sprobowac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, spróbować zawsze można, ale to fakt, że starsze, mocno ukorzenione rośliny różnie znoszą "przeprowadzki"; jeśli rzeczywiście musisz ją przenieść, to zadbaj o wykopanie jak największej bryły korzeniowej, choć róże lubią się głęboko korzenić ... po przesadzeniu podlewaj obficie przez około 2 tygodnie ... trzymam kciuki !!!

      Usuń
    2. Tak tez zrobie, a moze jej bedzie lepiej w nowym miejscu:) Dzieki Ewko za kciuki:))

      Usuń