banner

czwartek, 14 lipca 2016

ZYCIODAJNA WODA - NAWADNIANIE KROPELKOWE

W tym sezonie nasz ogród dostał bardzo pożyteczny prezent:
NAWADNIANIE KROPELKOWE

Myśleliśmy o tym od dawna, ale ilość opadów oraz moje pozytywne podejście
do wieczorowego "stania z wężem w ręku", ciągle odwlekały tę decyzję.
Bardzo lubię pospacerować wieczorami po ogrodzie.
Oglądam wszystkie rabaty, sprawdzam samopoczucie wszystkich moich roślin.


Tu skubnę, tam przytnę...każdej roślince spojrzę w oczy..
Wiem co i jak się dzieje.
Robiłam to zwykle właśnie w trakcie podlewania. 


Szalę przeważyła ilość czasu potrzebnego na podlanie wszystkich rabat w okresie suszy.
Nie mam już wolnych tych przysłowiowych "kilku godzin". 
Praca zawodowa pochłania mnie ogromnie i czasem muszę jej dedykować również wieczory.
A w ogrodzie, w sezonie kilka godzin tygodniowo 
zajmuje nam szeroko pojęta "pielęgnacja".
Pieleniu, przycinaniu, przesadzaniu, wysadzaniu nie ma końca....
Wszyscy ogrodnicy to wiedzą.
 I skąd znaleźć czas na podlewanie ?
Nie przepadam za zraszaczami, które polewają rośliny "z góry". 
Kwiaty więdną lub całkiem marnieją. A liście ?
U nich, na dłuższą metę takie podlewanie zwykle skutkuje
szybszym i mocniejszym rozwojem chorób grzybowych. 
Zawsze lałam wodę roślinkom "pod nóżki".
I tę rolę dziś znakomicie spełniają linie kroplujące. 
Od teraz, to one będą regularnie,
i tylko wtedy kiedy trzeba, wyręczały mnie w tej
bardzo czasochłonnej, ogrodowej czynności, jaką jest podlewanie.

Mam nadzieję, zachować na dłużej letnią, świeżą zieleń ogrodu.
Zwykle już w końcówce lipca i w sierpniu ciężko było uchronić rośliny przed podsychaniem.
A teraz wierzę, że będzie tak pięknie na dłużej: