banner

niedziela, 25 września 2016

TAJSKA ZUPA - KREM Z DYNI Z MLEKIEM KOKOSOWYM


To kolejna moja wariacja na temat dyni.

To propozycja do odważniejszych smakoszy.
Tę wersję kremu z dyni polecam wielbicielom tajskich smaków.
 
Nie będę ukrywać!
Dawno temu uzależniliśmy się od zapachu
i smaku mleka kokosowego.
W połączeniu z ostrą nutą pasty curry,
stanowi dla nas wprost idealny duet !
Polecam Wam tę lekko pikantną i rozgrywającą zupę - krem
na zimne, jesienne wieczory !


 SKŁADNIKI:

- 600 G UPIECZONEJ DYNI 
- 400 ML MLEKA KOKOSOWEGO 
- 2 CZUBATE ŁYŻECZKI ŻÓŁTEJ PASTY CURRY
- 400 G POMIDOROWEGO MIĄŻSZU (Polpa di pomidoro)
- 500 ML BULIONU 
- 1 ŁYŻKA OLEJU KOKOSOWEGO
- TAJSKA BAZYLIA (ŚWIEŻA LUB W SŁOICZKU)
- KURKUMA, CYNAMON, IMBIR, GAŁKA MUSZKATOŁOWA, SÓL I PIEPRZ DO SMAKU

PRZYGOTOWANIE:

Dynię ze skórą kroimy na kawałki 3 x 3 cm.

Usuwamy pestki. 
Kawałki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 200 stopni.

Ostudzoną dynię, pozbawiamy skóry.


Na patelni typu wok, rozpuszczamy olej kokosowy. 
Dodajemy pastę curry i podsmażamy ją przez chwilę.  
Dodajemy dynię i podgrzewamy przez chwilę.
Dodajemy pomidorowy miąższ. Przyprawiamy do smaku.
Następnie dodajemy mleko kokosowe
i całość doprowadzamy do zagotowania.
Dodajemy powoli gorący bulion.
On odpowiada za to, żeby krem nie był zbyt gęsty. 
Całość miksujemy do momentu uzyskania gładkiego,
pomarańczowego kremu.
Podajemy gorącą zupę, z drobno posiekanymi listkami tajskiej bazylii. 




Jeśli nie mamy świeżej, tajskiej bazylii,
 dodajemy 2 czubate łyżeczki "Thai basil" ze słoiczka.

SMACZNEGO !!!
W gotowaniu pomagały nam akcesoria firmy FISKARS
20 cm Nóż szefa kuchni, oraz mały Nóż do skrobania i obierania warzyw
z łatwością "rozprawiły się" z dynią.
Nasze zioła z ogrodu,
cięliśmy Nożyczkami do kwiatów FISKARS.
Proste, szybkie, nowoczesne gotowanie !!!



piątek, 23 września 2016

KOKTAJLE I SMOOTHIE

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)  


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

CZEKOLADA, CIASTA, CIASTECZKA


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)
 
(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)




(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)



(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


PLACEK ZE ŚLIWKAMI I KRUSZONKĄ
 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

 
(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)




GORĄCE PRZEKĄSKI

PIECZONE GRUSZKI Z GORGONZOLĄ 
 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)



CUKINIOWE PLACUSZKI Z FETĄ
(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

LENIWE KLUSECZKI
(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

ZIMNE PRZEKĄSKI


MINI-FRITTATY 
 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)



PASTA OLIWKOWO-FASOLOWA 
 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)



PASTA JAJECZNA DO KANAPEK 
 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

ZUPY - KREMY

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

 (kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu) 


(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

MOJE ULUBIONE SAŁATKI

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)
(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

(kliknij nazwę, żeby przejść do przepisu)

czwartek, 22 września 2016

LASEK BRZOZOWY WZYWA NAS !

Kiedy 12 lat temu kupowaliśmy naszą ziemię,
należący do wytyczonego terenu lasek brzozowy o powierzchni 400 m2
przyprawił nas o zawrót głowy.
 Nie mogliśmy się powstrzymać się od zachwytów.
Żadna z okolicznych działek nie miała tak ładnego,
młodego i zwartego lasku.


Do dziś, każdej wiosny pierwsze, zieleniejące listki
powodują u każdego szybsze bicie serca.
Latem, nawet lekki wiatr, szemrze pomiędzy gałęziami
przeróżne, ogrodowe historie.
Jesień, złoci się swą żółcią liści i pięknymi piegami na trawniku.
Bezlistna zima podkreśla piękne, strzeliste sylwetki naszych brzóz,
które każdego roku, coraz mocniej wyciągają się ku niebu.
Odwiedzający nasz ogród zwykle zwracają uwagę
na jego unikalną, naturalną urodę.
Niemal każdego tygodnia czytam Wasze komentarze,
pełne zachwytów nad naszymi brzozami.

Ze swojej strony, 
poświeciłam dużo uwagi planowaniu
i projektowaniu rabat pod brzozami.
Zależało mi, aby rośliny z nowych nasadzeń,
w naturalny sposób komponowały się z laskiem,
a nawet, tworzyły z nim całość.
I właśnie tę całość musimy brać pod uwagę
w trakcie całego roku.
Brzoza stała się ostatnio dość popularna i spotyka się ich sporo,
w założeniach nowoczesnych, czy naturalistycznych ogrodów. 
Czy wszyscy mają świadomość,
jakie są konsekwencje sadzenia tak dużych drzew ?

Posiadanie lasku i dużego ogrodu,
równa się zdwojonym wysiłkom nad pielęgnacją całego terenu. 
 Nie tylko pielimy i porządkujemy rabaty, czy trawnik.
To samo dotyczy lasku. Mało tego, teraz to już nie lasek ...
... to kilkadziesiąt drzew, którym mamy obowiązek zapewnić odpowiednie warunki do wzrostu.
Musimy o nie dbać tak, jak o pozostałe nasadzenia w ogrodzie.
A może nawet bardziej. Do rzeczy.
Wiedzieliśmy, że nasz lasek jest zbyt gęsty.
Obserwowaliśmy, że brzozy nie rosną równomiernie,
i konieczna jest częściowa "wycinka".
Chcieliśmy pozostawić najsilniejsze egzemplarze, 
pozbawiając ich masy młodych drzewek, które wzajemnie się osłabiały.
Pojedyncze sztuki chorowały. 
Wiosną zaprosiliśmy do ogrodu inspektora nadzoru
ds. pielęgnacji i ochrony drzew.
Zaplanowaliśmy i oznaczyliśmy drzewa do wycinki.
Uzyskaliśmy zgodę i piły poszły w ruch.
Uporządkowaliśmy cały teren lasku.
Po tym zabiegu nasz lasek "zaczął oddychać". 
Wygląda teraz przepięknie, ale prace pielęgnacyjne
przywołują nas każdego weekendu.
Dlaczego ?
A dlatego, że z części pozostawionych systemów korzeniowych odrastają młode egzemplarze.
 A przecież nie taki był plan. Co z tym robimy ?
Część wycinamy sekatorem, część podkopujemy wraz z korzeniami.
 Systematycznie usuwamy, grabimy i wynosimy. 

W sumie, to miłe obowiązki na świeżym powietrzu.
Do wszystkich prac ogrodowych,
wykorzystujemy nowoczesne narzędzia
ogrodowe firmy Fiskars.


Lekkie i niezwykle trwałe grabie uniwersalne Fiskars Solid™
pomagają nam szybko zgrabić suche liście,
i zebrać usunięte siewki brzóz.

Wszystko trafia do kosza Fiskars,
Solid™ PopUp Garden Bag,
o pojemności aż 172 litrów !!! Rozłożony,
ma 70 cm wysokości, i  średnicę 56 cm. Jest naprawdę pojemny.
Znakomicie sprawdza się podczas porządkowania naszego lasku
i przylegającej części trawnika i ogrodu.
Wykonany z wysokiej jakości tworzywa
odpornego na rozdarcie, czy pleśń. 

Zachwyciła mnie niezwykła łatwość w jego składaniu i rozkładaniu,
dzięki bocznym zaczepom. Waży tylko 1250g,
i po złożeniu, jest grubości kilku centymetrów.  
Teraz nie musimy już korzystać z taczek,
czy plastikowych pojemników, oraz wiader.
Liście, chwasty i gałązki trafiają do kosza Solid™,
który z powodzeniem zastępuje je wszystkie.
 
 Po skończonej pracy, złożony i powieszony na ścianie,
nie zajmuje ani kawałka podłogi w składziku ogrodowym. 
Lekki i praktyczny, stanowi znakomite rozwiązanie dla każdej nowoczesnej ogrodniczki i ogrodnika !

W najbliższą sobotę, znów idziemy sprawdzić,
ile nowych siewek 
uszykował dla nas nasz lasek. 
Ogrodowe prace kołem się toczą.
Będziemy usuwać, grabić i wynosić.
Trzeba też zadbać o trawnik,
bo liściowych, "żółtych pieg" coraz więcej...
Do miłego, zielono-żółtego !!!