banner

środa, 30 listopada 2016

CZAS ADWENTU, CZAS WYCISZENIA, CZAS KREATYWNOŚCI

We wrześniu, październiku było jeszcze tak daleko do zimy, a dziś ?
Dziś mamy koniec listopada, a za oknem prószy śnieg. 
Błękitne niebo przybrało nową sukienkę.
Jest ona w bardzo ostatnio modnych szarościach.
Choć uwielbiam wszelkie odcienie szarości, aż po ciemny grafit,
ciężko o optymizm wyglądając za okno.
Co robię ? Nie wyglądam ! ha ha ha ...

Wypełniłam dom świecami, łańcuchami świetlnymi i lampeczkami,
które swoim ciepłym światłem "rozgrzewają" nasze umysły.

Nie dajemy się chandrze, nie dajemy się ponuremu nastrojowi. 
Dziś moje przytulne, rozświetlone nastrojowo wnętrza 
pachną wanilią, truflami, kawą i jeszcze ciepłym BROWNIE
 (kliknijcie nazwę powyżej aby przejść do przepisu ).

Adwentowe, ciche, spokojne wieczory wypełniam pracą nad nowymi projektami fotograficznymi.
Nie pędzę, nie spieszę się, a mój "pozytywny i rozgrzany optymizmem" umysł
podpowiada mi co rusz masę nowych pomysłów.
Spokój i brak nadmiernej ilości bodźców sprzyja mojej listopadowej i grudniowej kreatywności. 
Odciążony umysł, pięknie pracuje.
Jest twórczy i wspiera moją potrzebę indywidualizmu.
Jeśli macie chwilę wolnego czasu pod koniec dnia...
... polecam choć krótkie, kreatywne rozmowy z "samym sobą".
Właśnie wtedy przychodzą mi do głowy najciekawsze pomysły, 
właśnie wtedy tworzę swoje najciekawsze projekty.

Szczególnie cenię sobie adwentowy czas.
Adwent to bardzo potrzebne mi 4 tygodnie.
Tygodnie, które dzielą równo mój czas oczekiwania i przygotowania do Bożego Narodzenia.
Tworzę w głowie i w życiu 4 kompletnie różne od siebie przestrzenie, 
które dają mi masę porządku i "przedświątecznego spokoju".
Każdego roku dzielę je w różny sposób, zależnie od aktualny potrzeb.
W tym roku działam tak:

- TYDZIEŃ 1: refleksje, rozmowy, planowanie, "uruchamianie kreatywności"
- TYDZIEŃ 2: organizacja, przygotowanie, zakupy
- TYDZIEŃ 3: aktywnie przedświąteczne działanie
- TYDZIEŃ 4 : kilka dni dla spraw z rozdziału "zapominalskich" i powolne, pozytywne wyciszenie.

Takie postawienie sprawy i plus minus zgodna z powyższym organizacja,
od kilku lat wprowadziła do mojego życia wiele "operacyjnego spokoju".
Co mam na myśli ? Dam Wam przykład:
Wychowałam się w domu, gdzie choinkę kupowało się i dekorowało w Wigilię rano.
Kochałam ten zwyczaj, tylko dlaczego nie można było się oddać tej dziecięcej radości,
przez wiele, spokojnych godzin?
Dekorowaliśmy z bratem w pośpiechu świąteczne drzewko
i pędziliśmy pomagać rodzicom w milionie jeszcze niedokończonych, 
czy nawet nierozpoczętych świątecznych spraw...
Masa w tym była pośpiechu, niepokoju, a czasem i rodzinnych gniewów 
spowodowanych tzw. "niedoczasem".

Teraz, dzielę przygotowania na kilka tygodni,
nie tylko po to, 
aby "po amerykańsku" zaczynać Boże Narodzenie w listopadzie,
ale dlatego, aby celebrować wszystkie zwyczaje.
Aby każdemu z nich poświecić należyty czas.
Ze spokojem zaplanować prezenty i dekoracje.
Mieć czas je wykonać 
(wiecie, że większość robię sama, a to pochłania massssęęęę czasu).
Ugotować ... podać ... dźwignąć urodę i ?
I z wypoczętą i uśmiechniętą twarzą celebrować Święta. 
Tak kocham najbardziej ... i Wam też polecam.

A na dziś mam dla Was małą cząsteczkę mojego adwentowego klimatu.

... ciepło, przytulnie, romantycznie ...

... celebrujcie życie, celebrujcie dni, celebrujcie chwile ...
... ciepło, przytulnie, romantycznie ...





LIŚĆ-OPADŁ, ŻEGNAMY JESIEŃ I LISTOPAD

(...) Idzie drogą jesień Wiatr drzewa czesze
Idzie jesień drogą Biała jak mgła
Stroi cię, tęsknoto W czerwień i złoto (...)
Autor: Jan Zalewski

Dziś ostatni dzień "liśćopada".
U nas, bardzo bursztynowo-złotego listopada.

Jego ostatni dzień skłonił mnie do ANDRZEJKOWEJ refleksji,
dla mnie wciąż otoczonej magiczną i tajemniczą aurą.
Jestem romantyczna i lubię celebrować świąteczne chwile.
Każda okazja w kalendarzu, każdy pretekst jest dla mnie dobry.
Dlatego, dobrze pamiętam wieczory z wróżbami, psikusami
i domówkami organizowanymi przez rodziców.
Czy te czasy minęły bezpowrotnie ?
Młodzież nie chce lać wosku, nie wróży,
niechętnie też sięga, po często już "lekko obciachowe"
tradycje poprzednich pokoleń.
Chyba trzeba się pogodzić i pożegnać z nieubłaganie PŁYNĄCYM CZASEM.

Właśnie ... DLACZEGO CZAS JUŻ NIE PŁYNIE ?
Dlaczego PĘDZI JAK SZALONY, często na oślep do przodu ?
Dlaczego nie pozwala delektować się życiem, 
porami roku, pięknymi chwilami ...

Tak właśnie, w jakimś pędzie MIGNĘŁA MI PRZED OCZAMI JESIEŃ !
A z nią jej listopad. Przez wielu znienawidzony.
Przeze mnie ukochany. Nawet jeśli za oknem zimnica i deszcz.
U nas pełen rodzinnych świat i ważnych dni. 
Zwykle miły, przepełniony pięknymi chwilami.

Jaki był ten listopad ?
W dużej mierze słoneczny, w części deszczowy.
Głównie kolorowy, bardzo pozytywny i energetyczny.
Tylko pytam: czemu był taki krótki ???

Zatrzymałam dla Was na dłużej,
trochę tej pięknej, listopadowej energii:


 

Agnieszka Osiecka mawiała "(...) Od czasu do czasu jest zima raz na rok albo na dwa (...)"
Trzeba się z tym pogodzić. Z nieba zaczął już prószyć śnieg.
Tym samym zakończyliśmy już sprzątanie ogrodu.

Jak zwykle pomagał nam doskonały sprzęt FISKARS.
Trwałe, niezniszczalne i niezwykle lekkie grabie !

  
Teraz ogród już "usypia".
Rozleniwiony, obeschnięty po wielokrotnych już przymrozkach,
powolnie szykuje się do zimowej drzemki.

Białe kołderki mamy już naszykowane !!!
Tyle dziś napadało przez cały dzień:


Życzę Wam wspaniałego grudnia !!!



poniedziałek, 7 listopada 2016

JESIEŃ ... MIODOWO - BURSZTYNOWO - KONIAKOWA

Jesień. 
W listopadzie głównie szara i deszczowa,
albo słoneczna i lekko mroźna, 
do bardzo mroźnej i śnieżnej.
Z trzech powyższych, zdecydowanie preferuję ten drugi wariant.
Ogród powolnie zasycha, byliny brązowieją.
W poszukiwaniu pozytywnej strony pomoc może przynieść tylko słońce!


Jeśli tylko na porannym horyzoncie pojawia się złota kula,
lecę do ogrodu robić zdjęcia.
Takich poranków w listopadzie jest naprawdę niewiele,
ale zwykle pozostawiają po sobie 
jasne, ciepłe i jak dla mnie, bardzo pozytywne wspominania.

Dziś dla Was ta bardziej świetlista strona jesieni 
To był właśnie taki poranek. Zimny, ale otulony promieniami słońca.
Spójrzcie ... ile pozytywnej energii !!!
  Miód - bursztyn - koniak - z odrobiną zieleni w tle...
W roli głównej, suche już słoneczniczki szorstkie 
('Heliopsis helianthoides'). 







 Życzę Wam pozytywnego, złoto-bursztynowego nastroju,
na cały ten listopadowy tydzień !!!

niedziela, 6 listopada 2016

SZYKUJEMY RÓŻE DO ZIMY - 8 NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD

Zaryzykuję dość codzienną i dobrze znaną wszystkim tezę: 
"WSZYSCY KOCHAMY RÓŻE"
I zapewne tak jest.
Jeśli nie w bukietach, stroikach, wazonach, to w parkach i ogrodach.
Zawsze i wszędzie skupiają uwagę.
Osobiście, chciałabym się nimi otaczać przez cały rok.
Tyle, że kwiat cięty wymaga tylko "wazonowej troski".
Ogrodowe egzemplarze, oczekują znacznie więcej naszej pracy i zaangażowania.
O czym powinniśmy pamiętać ?
Podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami, 
ponieważ róże trzeba doglądać każdego sezonu
i niemal o każdej porze roku. 
Ważna jest wielomiesięczna pielęgnacja polegająca na podlewaniu,
nawożeniu i właściwym przycinaniu.
Jednak równie ważne jest odpowiednie przygotowanie róż do zimy.
Wszystko po to, aby bezpiecznie przetrwały tę najtrudniejszą dla nich porę roku.

Zimą róże mogą wzmacniać swoje systemy korzeniowe,

a w efekcie, zdrowe i silne powitać wiosnę,
i kolejny sezon swojego kwitnienia. 
Jak im w tym pomóc ?

Wiem że dla wielu z nas zima to czas relaksu i odpoczynku,
ale kiedy tak całkowicie zapomnimy o ogrodzie,
wiosną może się okazać, że mamy sporo roślin do wymiany,
czy zastąpienia.
Rośliny trzeba przygotować do zimy i pomóc im przetrwać
ten najtrudniejszy okres w roku.


Jak to zrobić ?
Czy dopiero jesienią szykujemy swoje róże do zimowej drzemki?
Ja rozpoczynam przygotowania już latem !

 
1/ SILNE CIĘCIE RÓŻANYCH KRZEWÓW - STOP !

Piszę ten post w listopadzie, kiedy przed nami ostatnie już prace pielęgnacyjne,
ale cofną się na chwilę do końcówki sierpnia.
To jest czas, kiedy zwykle powolnie zakańczam silniejsze cięcie róż,
które mogłoby skutkować wypuszczeniem i rozrośnięciem się nowych pędów.
Nie miałyby szansy zdrewnieć przez zimą, a tym samym przetrwać srogich mrozów.

2/ USUWANIE PRZEKWITNIĘTYCH KWIATÓW

 Od sierpnia do listopada przycinam już tylko przekwitnięte kwiaty róż,
chroniąc w ten sposób krzewy przed zainfekowaniem
i rozwojem chorób grzybowych.
Walor estetyczny krzewów też nie jest bez znaczenia. 
Brązowe, suche kwiaty są szczególnie widoczne
u białych i jasno różowych odmian.


3/ NAWOŻENIE AZOTOWE
Od końca sierpnia, nie stosuję już nawozów zawierających azot, 
aby nie stymulować moich róż do wzrostu.
Nawozy jesienne zawsze wskazane, ale azotowe już NIE !!!
Wzrost i nadmierny rozwój róż w okresie jesiennym,
może doprowadzić do ich całkowitego wymarznięcia w okresie zimowym.
Jesień bywa dla niektórych róż okresem nieustającego kwitnienia,
ale dla wielu odmian jest początkiem powolnego odpoczynku.

4/ NAWOŻENIE POTASOWE
W pierwszym tygodniu września,
podlewam róże nawozem bogatym w potas i fosfor.
W czasie długich, czasem ciężkich tygodni zimowych zapewni on roślinom prawidłowe odżywianie.
Pomoże również przetrwać różom największe zimno. W jaki sposób ?
Powolnie rozpuszczające się w glebie pierwiastki, wzmacniają system korzeniowy, 
a dodatkowo zapewniają różom bardzo bujne kwitnienie w kolejnym sezonie. 
Czy nie marzymy właśnie o tym ?

5/ SKRACANIE PĘDÓW O 1/2
W listopadzie po pierwszych przymrozkach,
kiedy krzewy są już "uśpione",
 przycinam większość moich róż o połowę (oprócz pnących). 
Pozwala mi to uchronić ich długie gałązki przed połamaniem,
pod ciężarem mokrego i ciężkiego śniegu.
Szczególnie dotyczy to róż parkowych,
które co do zasady wypuszczają dość długie pędy.

6/ KOPCZYKOWANIE
Kolejnym, bardzo ważnym zabiegiem dla róż, jest kopczykowanie.
Wiem, że wielu ogrodników od tego odchodzi.
Istnieją różne teorie na ten temat.
Moje róże nie dają rady bez kopczyków.
Budujemy je pod koniec listopada.
Wykorzystujemy liście brzozowe zgrabione z naszego trawnika.
 Ich wierzch posypujemy dość grubo ziemią kompostową,
wymieszaną z przekompostowanym obornikiem.
Wiosną rozgrabiamy kopczyki wokoło różanych krzewów.
Kopczyki izolują moje róże od bardzo zmiennych, zimowych temperatur.
Bywało, że bez nich, w cieplejsze dni, róże zmylone aurą, przekonane o nadejściu wiosny, wypuszczały pierwsze pąki liściowe.
W kilka dni później, były one unicestwiane przez duże nocne mrozy.
W ten sposób, w trakcie jednej zimy straciłam też całkowicie kilka krzaków delikatniejszych róż.

7/ OKRYWANIE 
Krzewy szczególnie wrażliwe i nieodporne na zimowe temperatury,
można też otulać na zimę włókniną.
Szczególnie poleca się tą metodę w nieosłonionych ogrodach,
narażonych na suche i bardzo mroźne wiatry,
Ja nie okrywam roślin włókniną.
Ale to tylko dlatego, że nie przepadam za tymi "włókninowymi dziwadłami" w ogrodzie.
Cenię naturalne piękno zimowego ogrodu.
Pozostawiam masę suchych bylin, które pokryte białe pierzynką ... skradają swoją urodą moje serce.
Nie pasują mi te białe chochoły do romantycznych, zimowych obrazków.

8/ PODLEWANIE, A ZIMOWA SUSZA FIZJOLOGICZNA
W ciepłe zimy, kiedy nocne przymrozki nie zagrażają naszym ogrodom,
możemy zadbać o podlewanie różanych krzewów.
Szczególnie bezśnieżne zimy mogą być bardzo suche. 
Gleba dość szybko staje się przesuszona. 
Pamiętajcie, nie tylko rośliny zimozielone potrzebują wody w zimowych miesiącach.
Róże, które nie mają szansy być nawadniane w ciepłe dni przez wodę z topniejącego śniegu,
mogą ucierpieć z powodu suszy fizjologicznej. 
Jeśli prze najbliższych kilka dni, nie są zapowiadane przymrozki, nie bójmy się ich podlać.
To bardzo ważny aspekt zimowej troski o nasze ukochane róże.

Może się okazać, że zasadzone zbyt późną jesienią róże, 
nie zdążą się Wam odpowiednio ukorzenić i "stracicie" je zimą.
Może się okazać, ze bardzo niskie temperatury "zamrożą" zimą
całkowicie nasze ukochane róże.


Ale co do zasady,
8 moich, powyższych wskazówek pozwala mi
cieszyć się zdrową różanką już od wielu lat!
Tego i Wam życzę !!! 


W pracach pomagał nam super ostry sekator firmy FISKARS.
Wybraliśmy model nożycowy,
z rączką obrotową PowerGear P94. 
Do kopczykowania wykorzystaliśmy średni szpadel Xact. 


POWODZENIA !!!
DO NASTĘPNEGO, RÓŻANEGO ...