banner

niedziela, 30 kwietnia 2017

WIOSENNY, OGRODOWY FRYZJER ...

I właśnie minął kwiecień.
Dziwny to był miesiąc.
Tak mało wiosenny. Już nie bardzo zimowy.
Przyniósł wiele mroźnych nocy i sporo wyjątkowo chłodnych dni.
Padało, padało i padało ....
Niby wiosenny czas, a śnieg nas nie ominął.
Nie pamiętam tak chłodnego kwietnia.
Nie pamiętam, kiedy nie mogłam dłużej niż przez tydzień
wyjść do ogrodu. Stałam zmartwiona w oknie.
Wiosna, to najintensywniejszy czas w ogrodzie.
Masa prac porządkowych, nawożenie, ciecie, porządkowanie rabat.
To moje niezbędne minimum.
A gdzie czas na sadzenie, przesadzanie i upiększanie rabat ?
Dni, tygodnie umykały.
Kiedy zimno, deszcz i śnieg za oknem, ciężko zmierzyć się z czasem.

Robiłam co w mojej mocy...
Cieplejsze wieczory i dwa słoneczne weekendy pozwoliły mi 
definitywnie "pożegnać się z jesienią na rabatach".
Wykonałam większość wiosennych, zasadniczych cięć w ogrodzie.

Bardzo mnie to cieszy, bo miałam chwile zwątpienia.
Jak zwykle byłam odważnym i dość radykalnym fryzjerem.
Co poradzić, w kilkunastoletnich ogrodach to bezwzględna konieczność !
Szczególnie krzewy i iglaki wymagają silnych cięć, 
aby zapanować nad ich ekspansywną naturą.
Pozbawione cięcia tracą ładny pokrój i młodzieńczy wygląd.  
  Działaliśmy rabata, po rabacie.
Przede wszystkim, ścięliśmy wszystkie suche byliny,
które pięknie już odpuszczają od ziemi.


Potem skupiliśmy się na trawach ozdobnych
Mamy masę miskantów i rozplenic, których suche kwiatostany zawsze pozostawiam na zimę. Są niezwykle ozdobne.
Wiosną ścinamy je około 10 cm nad ziemią.

Kolejno przyszła kolej na moje ukochane
hortensje drzewiaste i bukietowe.
 To one skonsumowały największą część naszego "ogrodowego, wiosennego czasu".
 Kilkanaście krzewów na każdej rabacie robi swoje. 
Każdy po kilkanaście, kilkadziesiąt gałązek
ciętych pojedynczo. Zawsze.



 Ile set, czy tysięcy gałązek przycięłam ?
Nie wiem, i nie chcę wiedzieć.
Mój lewy bark i lewa dłoń ... nie żyją !!!
Ból będzie mi dokuczał jeszcze przez wiele dni.
Pozytywne jest to, że udało mi się pobrać sporo zdrewniałych sadzonek.
Było tak zimno, jak zwykle w marcu.
Oczka były jeszcze "uśpione".


Rozesłałam je i rozwiozłam do zaprzyjaźnionych,
początkujących ogrodniczek.
 Opisałam odmiany na "wilczych" kartonikach, zapakowałam w folę bąbelkową.
i bardzo efektywna metoda pozyskania dużej ilości nowych krzewów
w młodych, lub rozwijających się ogrodach.
Polecam !
Przede mną nawożenie i porządkowanie rabat.
Będę fruwać po ogrodzie z dwoma taczkami.
W jednej będę miała ziemię kompostową,
w drugiej grubą, przekompostowaną korę.
Rozsypuję nawozy i podsypuję ziemię lub korę
tam, gdzie potrzeba. 

Każdy sezon rozpoczyna się inaczej.
Tym razem, jest sporo zimniej, trudniej i później.

Może maj będzie łaskawszy ? 
Cieplejszy, bardziej słoneczny.
Jakkolwiek...nie narzekam. Pracuję i czekam... 
Choć wiem, że maj, to pielenie,
pielenie, niekończące się pielenie ... 
Nie będzie łatwiej, nie będzie lżej,
ale uwielbiam ten trud,
za który ogrody odwdzięczają się po stokroć ...
 Tak warto się dla nich starać !   

Życzę Wam cudnego majowego ogrodowania !
Majowa zieleń jest jedyna, wyjątkowa 
i tak przepięknie świeża.    





 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz