banner

niedziela, 29 stycznia 2017

SRÓDZIEMNOMORSKA PASTA OLIWKOWO-FASOLOWA

Dziś kolejny wegetariański przysmak, który jest w czołówce moich
 ulubionych "przekąskowych hitów".
Bardzo śródziemnomorski, bardzo oliwkowy.

 Zdecydowany numer 1 wśród past, nadal zajmuje pasta z awokado GUACAMOLE 
(kliknij nazwę po przepis). 
Mój numer 2, to hiszpańska pasta oliwkowo-fasolowa.
Szaleję za oliwkami. Jem je często.
Są bardzo zdrowe i przepyszne.
Dlaczego by nie przygotować z nich pasty ?
Mam na myśli pasę do kanapek ...

 Uwielbiam przygotowywać proste, małe kanapeczki,
 a na nich właśnie zaskakujące pasty wegetariańskie.
 Goście podkradają je w trakcie całego przyjęcia,
a ja cała zadowolona ...



SKŁADNIKI:
  • 1 puszka białej fasoli (masa po odsączeniu powinno być około 200-220 g)
  • 1 szklanka zielonych oliwek bez pestki (najlepiej manzanilla)
  • 2 grillowane lub pieczone czerwone papryki bez skórki 
  • 1 ząbek czosnku 
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka soku cytryny
  • sól, pieprz do smaku 
  • kilka kropel tabasco, jeśli mielibyście ochotę na „ostrzejszą wersję”
WYKONANIE:

Odsączoną fasolę „blendujemy” na gładką masę wraz z pokrojonymi oliwkami.
Dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę.
Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do pozostałych składników
razem z oliwą i sokiem z cytryny. Solimy i pieprzymy do smaku. 
Zalecam ostrożność z solą , ponieważ zwykle oliwki mają już jej w nadmiarze.
Dodajemy tabasco (ostrzejsza wersja! ).
Delikatnie mieszamy całość i odstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę, 
żeby smaki i aromaty mogły się połączyć. 


 SMACZNEGO OLIWKOWEGO !!! 
 SMACZNEGO FASOLOWEGO !!!   
 

W gotowaniu, jak zwykle pomagały mi akcesoria firmy FISKARS
Nóż do warzyw i mały Nóż do skrobania i obierania warzyw.
 
 

MARCHEWKOWE CIASTO - WERSJA DE LUXE

W dzieciństwie marchewka i jej przetwory
nie były moim wielkim przysmakiem.
Choć muszę wyłączyć z tej tezy chrupanie
umytych i tylko oskrobanych ze skórki, 
młodziutkich, słodkich okazów, konsumowanych
na działce u mamy, czy cioci.
Teraz moja sympatia do niej wzrosła wraz z pyszną
jej karmelizowaną wersją z imbirem.
To ostatnio moja ulubiona przekąska.
To "przełamanie się" i przekonanie do fajnej strony marchewki,
skłoniło mnie również do skorzystania w przepisu opublikowanego przez Anitę na jej "zielonym blogu" http://zielonomitu.blogspot.com/.

Recepturę na to ciasto, Anita przywiozła z Pisarzowic k/ Bielska Białej,  z kafejki działającej przy szkółce roślin. 
Jako szalona ogrodniczka od razu pomyślałam,
że w takim miejscu z pewnością serwują coś znakomitego.
Zachęcona rekomendacją Anity i faktem, że ciasto zawiera
sporo moich ulubionych bakalii i korzennych przypraw,
postanowiłam je upiec w okresie świątecznym.
I tak zaczęło się moje marchewkowe szaleństwo.

Nie robiłam w tym roku ani piernika, ani małych pierniczków,
a bardzo chciałam mieć świąteczne, lekko korzenne ciasto. 
Nie zawiodłam się. Ono takim się stało.
Jest przepyszne, wilgotne, aromatyczne. 
Wprost doskonałe !!!
Polecam i Wam, tę "luksusową", korzenną wersję 
marchewkowego ciasta.

Działamy ? Działamy !!!

SKŁADNIKI PODSTAWOWE:

- 2 pełne szklanki drobno przetartej surowej marchewki
- 4 jaja
- 1,5 szklanki drobnego cukru
- 1 szklanka oleju 

- 2 szklanki mąki pszennej tortowej
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 płaska łyżeczka sody


DODATKI:

- 50 g orzechów włoskich
- 50 g orzechów laskowych
- 6 fig suszonych
- 6 kostek gorzkiej czekolady 

- 3 łyżki skórki pomarańczowej kandyzowanej


PRZYPRAWY:

- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka kardamonu
- 1 łyżeczka gałki muszkatołowej


WYKONANIE:


- Marchewkę utarłam na tarce o drobnych oczkach. 
Odmierzyłam 2 pełne szklanki. 
- Orzechy, figi i czekoladę rozdrobniłam na dosyć drobne kawałki
( zrobiłam to tłuczkiem) 
- Ubiłam mikserem jajka z cukrem na gęstą masę 
- Dodałam kolejno olej, mąkę, proszek do pieczenia, sodę, wszystkie przyprawy i dalej miksowałam 
- Kolejno dodałam marchewkę i delikatnie ją wymieszałam 
- Stopniowo dodałam wszystkie bakalie i czekoladę 
- Dół tortownicy (24 cm) wyłożyłam papierem do pieczenia,
a boki wysmarowałam masłem i posypałam mąką 
- Gotowe ciasto przelałam foremki 

- Rozgrzałam piekarnik do temperatury 180 stopni 

- Czas pieczenia wyniósł około godziny, ale pod koniec pieczenia,
co kilka minut sprawdzałam drewnianym patyczkiem stopień wypieczenia środka ciasta.


Dodam, że w ciągu ostatnich 4 tygodni,
piekłam je już 3 razy tylko dla tego,
że znika u nas bez śladu w ciągu jednego dnia. 

SMACZNEGO MARCHEWKOWEGO !!!

poniedziałek, 2 stycznia 2017

WILCZY SKOK W NOWY ROK


No i mamy również w Wilczej Górze... 
całkiem nowy, świeżutki,
pełen czystych, niezapisanych, 365 śnieżnobiałych kart.
To 2017 Rok i jego 365 nowych dni. 
365 nowych szans na ich zaplanowanie i zagospodarowanie.
Wszyscy dostajemy dokładnie te same 365 dni od życia.
Jedyną różnicą jest to, jak je samodzielnie zaplanujemy,
co z nimi zrobimy. 

Nie musimy od razu znać całego tekstu do zapisania
naszych kart na ten rok.
Zacznijmy od słowa, lub kilku słów,
które mogą być dla Nas w tym roku ważne.

Przeszłości nie da się zmienić. To oczywiste,
ale każdy nowy dzień jest pełen przeróżnych możliwości.
Które ze słów są dla Was teraz ważne ?
Pomyślcie, czego na ten nowy rok można by Wam życzyć ?

Miłości. Pokoju. Nadziei. Pomyślności. Wiary. Odwagi. Radości. Uśmiechu. Powodzenia.

Wybierzcie słowa, z którymi będziecie kroczyć przez 365 dni 2017 roku. Niech one Was prowadzą i zapisują codziennie karty
Waszej życiowej księgi.
Piszcie ją odważnie, z pasją i fantazją. 
Nigdy nie bójcie się tworzyć swoich własnych, nowych wątków.
Susan Wiggs w książce "A między nami ocean..." powiedziała:
(...) Sposób w jaki spędzasz każdy kolejny dzień,
kiedyś zsumuje się na sposób, w jaki spędziłaś życie.(...) 
Czyż nie warto starać się każdego dnia ? 
W A R T O

Stawiajcie sobie głownie cele krótkoterminowe. 
Takie na dziś, na jutro, na za tydzień, w tym miesiącu. 
Ich realizowanie daje zawsze masę radości i satysfakcji.
Często też, stają się cichym motorem do dalszych działań pod tytułem:

"każdego dnia jeden krok; 
jeden bliżej do osiągnięcia celu"
 
Polecam każdemu systematyczne, codzienne zajmowanie się sprawami, 
które wymagają naszej uwagi przez dłuższy okres. 
Te codzienne, pojedyncze kroczki 
niepostrzeżenie zbliżają nas do osiągnięcia większych celów,
które z perspektywy czasu mogły wydawać się nawet nieosiągalne.

I dlatego, jak wiecie ja nie robię  POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH.
Dlaczego ?
Bo każde D Z I S I A J  może być początkiem nowego.  
Lubię za to robić krótkie podsumowania i plany.
 Mam nadzieję, że czas Adwentu i Świąt,
był i dla Was szansą,
na choć małe podsumowania i podziękowania za 2016. 
Może to nie był dla Was rok, najlepszy z najlepszych,
ale zapewne zdarzyło się wiele dobrego,
zapewne spotkało Was coś miłego.
A może udało się Wam zrealizować swoje małe cele,
lub choć trochę się do nich zbliżyć ?

Nie lubię rozpamiętywać przeszłości, ale lubię zachowywać z niej najpiękniejsze wspomnienia.
Budować z nich moją własną strefę przyjaznego komfortu.
Wspaniałe zdarzenia, dni, momenty z przeszłości,
budują moją nadzieję na dobrą przyszłość.   
Dlatego zrobiłam sobie mały HAPPY END OF OLD YEAR.
Podziękowałam 2016 za wszystko co przyniósł.
Za każdą piękną chwilę. 
Szczególnie jestem mu wdzięczna za nauki, o które mnie wzbogacił.

Jestem gotowa na nowy, 2017.
A to będzie dobry rok !!!

Regina Brett podpowiada:
(...)"Zasługujemy na to, co najlepsze,
ale zanim uwierzą w to inni,
sami musimy w to uwierzyć"(...) 

I z tym przekonaniem, ponownie życzę Wam z całego serca: 


Zdrowia. Dla siebie i najbliższych ... 
Bez niego ciężko przeżyć nawet najzwyklejszy dzień.

Miłości, przyjaźni i szacunku. 
Bez nich nie istnieją dobre relacje wokół nas.

Niegasnących pasji, które "umajają życie" i powodują,
że zawsze "chce się wstać".

Konsekwencji, wytrwałości i niestrudzonej cierpliwości.
Do wszystkiego, co w Waszym życiu ważne.

Optymizmu, pogody ducha i ciepła,
w którym "ogrzewają się Ci, którzy podchodzą bliżej".

Nieustającej ciekawości świata i woli nauki.

Wierności swoim wartościom, bez poddawania się dogmatom.

Ciągłej odwagi, która pozwala kierować się intuicją, rozumem i sercem 
(u mnie często ta kolejność się zmienia, oj często)   

oraz
Wyłącznie mądrych decyzji...

Mam nadzieję, że ten kolejny, Nowy 2017 podobnie jak jego poprzednicy, 
będzie wypełniony ciekawą sztuką, we wszystkich jej wymiarach,
wizytami w kinach i teatrach, podróżami do ciekawych miejsc,
wspaniałymi smakami kuchni całego świata i najcudniejszą muzyką,
która często brzmi w moich uszach nawet wtedy, kiedy zasypiam.
A mamy teraz karnawał.
Chłońcie muzykę, bawcie się tańcem.
Spędzajcie wspaniały, towarzyski czas !
 

Niech się Wam wiedzie. Powodzenia.

Wyjątkowego. Wspaniałego. 2017 !!!
 
Ewa