banner

wtorek, 28 lutego 2017

BŁĘKITNY, LUTOWY ŚWIT...

Dziś ostatni dzień lutego. Jutro zaczynamy marzec.
Miesiąc, który zwykle przynosi pierwsze wiosenne dni.
Dni rześkie, świeże i często ciepłe. 
Prognozy przewidują kilkunastostopniowe temperatury w ciągu dnia.
Byłoby miło, ale jak z tym "dobrobytem" poradzi sobie przyroda ?
Czy przyspieszona wegetacja nie zostanie sprzeniewierzona
powracającymi przymrozkami i śnieżnymi dniami ?
Zarówno marzec, jak i kwiecień potrafią
płatać jeszcze mroźne, zimowe figle.
Noce bywają bardzo zimne, a poranki mroźne.
Jedyny pożytek, to miłe dla oka fotografie, z których trochę mrozi,
i trochę powiewa porannym ziąbem.
Pomimo to, przepadam za takimi portretami, bo są wyjątkowe...   






Oby jak najwięcej tej cudnej, błękitnej aury było do obejrzenia
na marcowym, wiosennym niebie...
 


poniedziałek, 27 lutego 2017

ZIMA ZA MIASTEM, CZYLI BEZ SZANS NA LENIUCHOWANIE ...

Myślę, że większość z nas oglądała w necie filmik
DOMEK W KARKONOSZACH.
Natura, wspaniałe widoki, przytulny, ciepły kąt.
Nawet nie wiecie, jak często mam myśli podobne,
do myśli właściciela domku.
No, może nie używam aż tylu dosadnych określeń
opisujących moje odczucia, ale fakt jest faktem,
mieszkając za miastem musimy liczyć się ze wszelkimi tego faktu konsekwencjami. Jesteśmy sobie Panem, Sterem i Okrętem.
A właściwie MUSIMY BYĆ.
I to w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Korzystamy z dobrodziejstw ciszy, spokoju, świeżego powietrza, bliskości lasu, fauny.
Wiosną, latem i jesienią spędzamy dosłownie każdą wolną chwilę
w ogrodzie, na tarasie, czy w naszym brzozowym lasku.

A zimą ? A zimą też spędzamy
 ogrom czasu "na świeżym powietrzu".
Myślicie: łyżwy, narty, snowboard ?
Nic podobnego. Myślcie lepiej: łopaty do śniegu i taczki.
Tak, tak ... hałdy śniegu, opanowujące teren przez wiele zimowych tygodni, są dodatkowymi atrakcjami, 
które dodają wątpliwego "uroku" zamieszkaniu w domu za miastem.
Tu, nie przejedzie pług o 4 nad ranem, solarki, piaskarki, kiedy trzeba.
Nie przejdzie dozorca bladym świtem rozsypując piach lub sól pod nasze nogi, tak aby rano nikt nie przewrócił się przed drzwiami.
Zima za miastem, we własnym domu,
to często napieranie rankiem silnym, męskim barkiem
na zasypane przez wiatr i śnieg drzwi wejściowe.
To odśnieżanie podjazdu do garażu,
aby rano móc w ogóle wyjechać i spotkać się z cywilizacją.
To często wywożenie kilkunastu taczek bardzo ciężkiego i mokrego śniegu ze ścieżek i szlaków komunikacyjnych.

 Jak dojść do skrzynki na listy,
jak dosypać ziaren do karmnika? Tak ?

Może i zima jest romantyczna i najlepsza do leniuchowania, 
ale NIE, kiedy mieszkasz za miastem.

Przyjęło się mówić o wiosennych porządkach terenów i ogrodów.
Ja mam wrażenie, że porządkujemy i sprzątamy cały okrągły rok,
a w zimie, to nawet dość ciężko.

Często lutowe temperatury, wyższe w dzień i niższe nocą powodują tworzenie się grubych lodowych warstw na tarasach i ganku. 
Na ich skucie poświęcamy wiele sił i wiele godzin. 
Dobrze mieć łopatę (odgarniacz) do śniegu
koniecznie z aluminiowym wykończeniem:


 Czy to wszystko może należeć do przyjemności ?
Może, jeśli powtarzasz to tylko kilka razy zimą,
w słoneczne i piękne dni.
Gorzej, kiedy trzeba odśnieżać niemal codziennie, mróz znęca się nad nami niemiłosiernie i przemarznięci i przemoczeni zastanawiamy się, czy damy radę rozłożyć siły do końca odśnieżania ... 

Najczęściej, właśnie wtedy myślę o DOMKU W KARKONOSZACH... 
A piszę ten post, kiedy internet już zasypany pierwszymi śnieżyczkami, pierwszymi krokusami,
a my znów zawaleni śniegiem,
który padał przez ostatnie kilka dni...

Ha, ha, ha ... hi hi hi ? Nie bardzo mi do śmiechu.
Ostatnie zimy dały mi w tzw "kość".
No dobra, ale wystarczy tego użalania się ... 
 
Życzę Wam (i sobie również) szybkiego nadejścia
ciepłej, zielonej i pachnącej wiosny.
Chcę już zapomnieć o hałdach śniegu, lodzie, zasypanych drzwiach
i blokującej się w dużym mrozie bramie wjazdowej.
Przynajmniej na parę miesięcy.
Już niedługo, polatam sobie za taczką,
ale z łopatą, grabiami i donicami.
Będę pielić, kopać, grabić i sadzić.
I obiecuję, nie będę narzekać !
Czekam na to zielone szaleństwo !
Tym bardziej, że "zielone co nieco" zaczyna się
już z ziemi wychylać ...

Na zdjęciach zaprezentowano doskonały odgarniacz do śniegu zakończony aluminiową listwą. System QuikFit firmy FISKARS.
Zdjęcia: Ewa Sochacka Photography



niedziela, 26 lutego 2017

KARNAWAŁOWE OSTATKI

Nadszedł ostatni weekend i już tylko kilka dni karnawału.
Mam nadzieję, że minione dwa miesiące upłynęły Wam choć troszkę
w rytm tanecznej muzyki.
Może udało się Wam w choć jeden weekend odprężyć
i spędzić czas z rodziną z znajomymi lub nieznajomymi ?
Oderwaliście się od codzienności i pozwoliliście, aby muzyka 
w Waszej duszy choć chwilę grała ?

My kończymy już czas domówek, potańcówek i bali karnawałowych.
No może jeszcze coś we wtorek ... 


Pozostawię jeszcze na kilka tygodni moje ulubione zimowe dekoracje, choć pewnie pod koniec marca,
moja głowa będzie już przepełniona wiosną i jej zieloną energią.
Zimowe choiny i ośnieżone domki schowam na wiele miesięcy
w kartonach na strychu.
Dołączą do bożonarodzeniowych dekoracji. 
W ostatnich dniach zima znów powróciła, więc zimowe dekoracje jeszcze pasują.
Ale my, na śnieg i mroźną aurę
chcemy już spoglądać tylko przez okno.

Otulamy się kocykiem na miękkiej sofie.

Wszyscy potrzebujemy chwil odprężenia i relaksu.
Skandynawowie nazywają to "hygge",
a my tego nie nazywamy, tylko żyjemy tak od lat...
Równoważymy ciężką pracę, z drobnymi radościami dnia codziennego.
I sami te radości sobie tworzymy, nie czekamy na "dary losu"...
To jak żyjemy, zależy tylko od nas samych. 
Nie udaje się spełnić wszystkich marzeń,
ale osiąganie tych małych przyjemności,
zależy tylko od naszej dobrej woli. 
Po ciężkich dniach, najważniejsze są dla nas długie wieczory.
Razem gotujemy pyszne jedzenie, rozmawiamy.
Jak tylko to możliwe, rozpalamy kominek.
Słuchamy ulubionej, relaksującej muzyki, czytamy książki
i oglądamy zaległe filmy.


Czasem tańczymy, czasem śpiewamy.
Dom otula światło świec, a my rozgrzewamy się 
gorącymi, aromatycznymi herbatami. 
W weekendy lubimy się delektować pysznym winem ...

NA ZDROWIE NAM WSZYSTKIM !!!
NA TE KILKA OSTATNICH, KARNAWAŁOWYCH DNI,
RADOSNYCH, TANECZNYCH CHWIL WAM ŻYCZĘ !!!

PRZEMIŁYCH OSTATKOWYCH SPOTKAŃ !!!
CARPE DIEM !

 


Na zdjęciach zaprezentowano doskonały otwieracz do wina firmy FISKARS.
Zdjęcia: Ewa Sochacka Photography

sobota, 25 lutego 2017

CIĘCIE ROŚLIN - KALENDARZ NA 4 PORY ROKU

Typy i prawidłowe zasady cięcia roślin
omówiłam w pierwszej części mojego cyklu dotyczącego cięcia roślin.
Szczegóły dotyczące 10 najważniejszych zasad

Teraz możemy zająć się ogrodowym kalendarzem,
i zaplanować terminy cięć zasadniczych.


Poniżej znajdziecie wybrane przeze mnie gatunki roślin,
z podziałem na części roku,
w których należy zadbać o ich cięcie.
Okresy te, są najbardziej polecanymi porami
do cięć poszczególnych gatunków roślin.
Należy jednak zawsze brać pod uwagę specyfikę
i ewentualne anomalie pogodowe występujące w danym okresie.
Mogą to być np. przedłużające się przymrozki,
grube wiosenne pokrywy śniegowe w ogrodzie,
czy bardzo zimne noce, hamujące wiosenny start wegetacji roślin.
Macie już gotowe narzędzia ogrodowe ?
Zabieramy się do pracy:

WCZESNA WIOSNA

To najlepszy okres na cięcie krzewów kwitnących latem. 
Jeśli chcemy dokonać mocnego cięcia, skracamy pędy,
które wyrosły w poprzednim sezonie do fragmentów z 2-4 pąkami.
Właśnie z nich wyrosną liczne,
nowe pędy z dużą ilością pąków kwiatowych.
Silne cięcia zawsze odwdzięczają się obfitym kwitnieniem.  

TNIEMY:
Abelia, Aktinidia, Bugenwilla, Budleja Dawida, Dereń, Guzikowiec, Wrzos, Prusznik, Powojniki kwitnące pod koniec sezonu wegetacyjnego (odmiany wielkokwiatowe), Perukowiec, Ketmia, Hortensje drzewiaste, Hortensje bukietowe, Jaśmin, Lawenda, Męczennica, Laurowiśnia, Róże wielkokwiatowe, Róże wielokwiatowe, Róże dzikie i ich mieszańce, Wierzba, Kaliny o sezonowym ulistnieniu, Winorośle, Jesion, Perowskia, Robinia, Surmia, Tawuły letnie.


WIOSNA

TNIEMY:
Świdośliwa, Aronia, Aukuba japońska, Berberys, Pięknotka, Kamelia, Milin, Choisya, Powojniki kwitnące w pełni sezonu wegetacyjnego (odmiany wielkokwiatowe), Fuksja, Bluszcz, Mahonia, Głogownik, Pięciornik krzewiasty, Ognik.



WCZESNE LATO

Teraz tniemy większość krzewów,
które kwitną wiosną na pędach zeszłorocznych.
Przycinamy je zaraz po zakończeniu kwitnienia.
Często właśnie na początku lata.

TNIEMY:
Bukszpan, Judaszowiec, Pigwowiec, Powojniki wcześnie kwitnące, Trzmielina płożąca, Forsycja, Suchodrzew, Magnolia, Osmanthus, Wiśnie ozdobne, Różaneczniki, Azalie, Tawuła wczesna, Liliak, Cis, Kaliny wiecznie zielone, Migdałek, Pęcherznica, Porzeczka krwista, Żylistek, Kolkwicja, Tawuła van Houtte'a, Krzewuszka.  


PÓŹNE LATO

TNIEMY:
Kuflik, Żarnowiec, Hortensja pnąca, Ostrokrzew, Wiciokrzew, Jabłoń, Jaśminowiec, Rozmaryn, Krzewuszka, Glicynia.


JESIEŃ

TNIEMY:
Róże pnące klimbingi, Róże pnące ramblery, Irga, Bzowina.  

Jeśli nie macie pewności, do kiedy najpóźniej można ciąć nasze rośliny zapamiętajcie zasadę, że ostatnie cięcie należy wykonać nie później, niż w końcu sierpnia/początku września tak,
aby rośliny miały odpowiednio dużo czasu na przygotowanie się do sezonu zimowego.

W pracach związanych z cięciem pomaga nam:
- mały i poręczny sekator dźwigniowy Fiskars P54
- sekator nożycowy z obrotową rączką Fiskars P94 
- piła z hakiem Z Serii Quikfit (nr136527)
Zdjęcia: Ewa Sochacka Photography 

piątek, 24 lutego 2017

MINI-FRITTATY x 12 = ZNAKOMITA PRZEKĄSKA NA KAŻDĄ OKAZJĘ

Od zawsze poszukuję pysznych pomysłów na smaczne,
koktajlowe przekąski. Szczególnie są mi potrzebne,
kiedy planuję długie wieczory ze znajomymi.
Kiedy organizuję "domówki", robię kanapeczki z przeróżnymi pastami. Moje propozycje past TUTAJ.
Piekę wytrawne muffiny, i smakowite mini-frittaty.

FRITTATY - szybkie, niewiarygodnie proste i na dodatek przepyszne.
Ze składnikami z poniższego przepisu,
uda się Wam upiec 12 mini-frittatek.
Podaję je zawsze ostudzone i przekrojone na 4 części.
Czyli mamy 48 przepysznych kąsków "na ząb".

CO POTRZEBUJEMY ?

- 12 silikonowych foremek do muffinek wysmarowanych masłem
- 7 całych, dużych jaj
- (250 g pieczarek + 2 cebule) lub (1 mały brokuł) lub (1/2 kalafiora)
- sól i pieprz do smaku
- 6 łyżek utartego żółtego sera 

Środki foremek smarujemy cienko masłem.

Jeśli planujecie lekkie frittaty z brokułem lub kalafiorem,
podzielcie go na małe różyczki.
Blanszujcie w osolonym wrzątku, przez 3-5 minut.
Po odcedzeniu, przelejcie go strumieniem zimnej wody. 

A w temacie odcedzania ...
... macie już znakomity, silikonowy durszlak FISKARS ?
Po złożeniu, ma tylko 3 cm wysokości !!!

Mieści się w szufladzie z drobnymi akcesoriami kuchennymi. 
Nie potrzebna jest dodatkowa szafka na garnki tylko po to,
aby schować durszlak ...



Całe jaja zmiksujcie przez moment w misce.
Należy je osolić i dodać pieprz do smaku.
Żółty ser utrzyjcie na tarce.

Do foremek włóżcie różyczki brokułu,
wlejcie jaja i obsypcie wierzch serem.



Jeśli planujecie frittaty z pieczarkami i cebulką,
pokrójcie je drobno i podsmażcie na patelni.
Ja wkładam składniki do foremek  dwóch etapach.
Łyżeczką nakładam pieczarki wymieszane z cebulką,
kolejno, wlewam na nie jajka do 1/3 wysokości foremki.
Posypuję serem i dokładam kolejną warstwę pieczarek 
wymieszanych z cebulką, znów wlewam jaja i wierzch posypuję serem.

Nie wypełniajcie foremek do końca, bo frittaty lekko podrosną.
Ustawiamy je w małych odstępach na blasze.
Pieczemy w piekarniku, w 190 stopniach, przez 18-20 min.
W trakcie pieczenia, często wyrastają wysoko ponad foremki,
ale w trakcie studzenia opadną i będą wyglądały doskonale !!!


Pieczcie, eksperymentujcie z dodatkami
i cieszcie się prostymi, lecz doskonałymi
MINI-FRITTATAMI.
My najbardziej przepadamy za pieczarkowymi i brokułowymi.
Może i Wy odkryjecie je jako swoje ulubione ?
Są lekkie i bardzo aromatyczne. 
SMACZNEGO !!!