banner

piątek, 4 maja 2018

NAJ - PIER - WIOSNKI

Pierwiosnki ... niepozorne, nie przez wszystkich lubiane. 
Przez mnie uwielbiane. 
Są takie malutkie, a takie urocze. 
Bardzo trwałe, i z biegiem lat pięknie się rozrastają w większe kępki. 
Zaraz po przebiśniegach i krokusach, zwykle krótko przed tulipanami wnoszą do ogrodu masę kolorów i radości. 
Po biało-szaro-burej zimie,
tęsknota za radosnymi barwami jest ogromna.
Chyba  u nas wszystkich...
Czy taki widok nie uskrzydla ? 
Jeśli nawet na chwilę powrócą zimne noce, czy przymrozki,
one kompletnie nic sobie z nich nie zrobią.
Są odporne na niskie temperatury.
Jak wiecie "uwielbiam takie ogrodowe pewniaki".
Sadzę tytułowe pierwiosnki zawsze w większych grupach na rabatach. 
Wnoszą taką dobrą kolorową energię do ogrodu,
że z przyjemnością je dzielę i rozsadzam,
rokrocznie powiększając ich obecność w ogrodzie.

 Są dla mnie zawsze wspaniałym, wiosennym, ogrodowym prezentem.
 Krokusów już nie ma, ale w tym roku tulipany też już wystartowały. Mamy feerię barw, a w niej prymule przepięknie się prezentują.

Są teraz w sprzedaży praktycznie we wszystkich centrach ogrodniczych.
Jeśli jeszcze nie macie, warto się zaopatrzyć w tak radosną,
kolorową, wiosenną energię.
Piękne na rabatach, na balkonach, w donicach.


Wiosna czasem się ociąga,  czasem przybiega znienacka, a one ... nie zawodzą nigdy !!!
Uwielbiam ich cudną energię.

Aż tak, że mamy 
PIER - WIOSNKOWY, kolorowy post.

Macham do Was majowo, wiosennie,
kolorowo, słonecznie,
i bardzo energetycznie !!!

wtorek, 19 grudnia 2017

GREEN'N'BLUE - KOLORY MOICH ŚWIĄT

To zielono-niebieskie szaleństwo zaczęło się w mojej głowie,
w moim życiu i w moich wnętrzach już wiele lat temu.

Miłość do zieleni dryfowała w naszym domu od delikatnych miętowych klimatów, aż po ciemne, morskie tony.
Świece, poduchy, patery.
Wszystko w GREEN'N'BLUE.
Niebieskości startowały od jasnych turkusów lądując w ciemnych, obłędnych granatowych toniach. 
Tegoroczne Święta są całkowicie otulone barwami GREEN'N'BLUE.
Oszalałam na punkcie SHADED SPRUCE, tonacji bardzo charakterystycznej dla tegorocznego jesienno-zimowego okresu. Pantone twierdzi, że to kolor lasu zimą.
 Towarzyszy głównie niebieskiemu, również w moich wnętrzach.
A łączę go głównie z NAVY PEONY.
To nawiązujący do morskich głębin, kolor bazowy niebieskiej palety.
Głęboki, mocny odcień z bardzo ciemną nutą.
To cudowne połączenie naturalnych, leśnych kolorów,
z bałtyckimi toniami urzekło mnie bez reszty ...
Oto moje tonacje tegorocznych Świąt:
GREEN'N'BLUE przeplecione 
z turkusami, miętą i taupe.

UWIELBIAM TAKI KLIMAT !!!
 



Ciepłe, złote światło ... wspaniałe ...
Delikatne, naturalne tony są niezwykle przytulne i spokojne.

Oddają dokładnie to,
co mi właśnie w duszy gra,
i to, czego potrzebuję najbardziej.

!!! CUDOWNYCH ŚWIĄT !!!
RODZINNYCH, PRZYTULNYCH, SŁODKICH. 
W WASZYM STYLU,
I W WASZYCH UKOCHANYCH KOLORACH.

 




poniedziałek, 18 grudnia 2017

CZEKOLADOWA CHOINKA

To fakt. Uwielbiam ciasto francuskie.
Kiedy tylko mam możliwość schrupania ciepłego croissanta,
zrobię to bez zawahania.
A wiecie, ze croissanty świetnie się mrożą ?
Jeśli tylko lubicie ten cudowny, francuski smak,
można go sobie przywoływać każdego ranka.
Podgrzane w mikrofali lub w nad tosterem ciepłe rogaliki,
zawsze będą smakować jak świeżo upieczone.
Pod tym względem są niezawodne.
Przywołują moje wspomnienia z czasu,
kiedy mieszkałam w Hiszpani.
Tak, Hiszpanie, podobnie jak Francuzi,
też uwielbiają słodkie śniadania. 

Sięgam czasem po mrożone ciasto francuskie,
kiedy mam ochotę na wytrawne paczuszki ze szpinakiem i fetą.
Sięgam do zamrażarki po ciasto francuskie również przed Świętami.
Prosty pomysł na popularną czekoladową choinkę
i u mnie w domu spotkał się z ogromnym zainteresowaniem.

Dla przypomnienia, przepis jest banalnie prosty.
O znakomitym smaku ciasta głównie stanowi
doskonała jakość ciasta francuskiego.
I o to zadbajcie.
Wiele znanych cukierni sprzedaje mrożone ciasto francuskie.
Ja właśnie tam je kupuję.    

SKŁADNIKI:

- 2 arkusze ciasta francuskiego (około 40 x 30 cm) 
- krem czekoladowy (u nas Wedel Gorzka Czekolada)
- żółtko jaja roztrzepane z odrobiną mleka do posmarowania wierzchu choinki
- cukier puder do posypania upieczonego ciasta 


WYKONANIE:

Oba arkusze ciasta wytnij w kształcie choinki.

Rozsmaruj krem czekoladowy na jednym arkuszu ciasta.
Kolejno przykryj go dokładnie drugim arkuszem.
Co 1,5 cm natnij nożem szczeliny po obu stronach choinki, pozostawiając środek nieprzecięty.
 Efekt końcowy powinien wyglądać tak:

Przekręć wszystkie paski w tym samym kierunku dwukrotnie.


Z resztek ciasta zwykle wycinam gwiazdki, którymi zdobię choinkę, układając je na środku.

Na koniec smaruję wierzch choinki żółtkiem roztrzepanym z odrobiną mleka. 
Dzięki temu, ciasto po upieczeniu nabierze 
pięknego, złotego koloru:
W rozgrzanym do 220 stopni piekarniku pieczemy choinkę
około 20 minut.
Wierzch ciepłego jeszcze ciasta zwykle posypuję cukrem pudrem.

GOTOWE !!! 
Na początku kroimy choinkę na stole,
ciesząc się jej świątecznym wyglądem. 


Potem, każdy z nas wchodzi do kuchni ukradkiem
i urywa sobie jeszcze kawałek, lub dwa ....
... i jeszcze raz i jeszcze dwa....

SMACZNEGO, FRANCUSKIEGO,
PACHNĄCEGO, CZEKOLADOWEGO 
 



poniedziałek, 11 grudnia 2017

CZEKOLADOWA KOSTKA BRUKOWA

 Wiele lat temu, taką "kostkę brukową" podano mi do kawy
w londyńskiej kafejce. 
Kiedyś indziej czekała na mnie na stole
w domu moich brytyjskich przyjaciół.
Powiedzieli mi, że to jeden z przysmaków Nigelli Lawson.
Rozsmakowaliśmy się i my w tej czekoladowej impresji.
To fajna wariacja na temat gorzkiej czekolady,
która z pewnością przyda się nie tylko na świątecznym stole.
Robię ją wtedy, kiedy mamy ochotę na
100 % czekolady w czekoladzie :-)
Sami spróbujcie:

SKŁADNIKI: 

- 200 g miękkiego masła
- 500 g gorzkiej czekolady
- 150 g pianek Marshmallow
- 3 czubate łyżki naturalnego miodu
- ok. 200 g herbatników typu "Petit beurre"
- cukier puder do posypania

WYKONANIE:

W garnku, podgrzewając mieszamy masło z czekoladą i miodem.
Kiedy się rozpuszczą, odlewamy około 150 ml do kubka i odstawiamy na bok.
Ta masa przyda się nam na końcu do zalania powierzchni deseru.
Pozostałą część masy również odstawiamy na chwilę do ostygnięcia.

W tym czasie herbatniki przekładamy do grubego woreczka foliowego. 
Najlepiej sprawdzają się woreczki do mrożenia żywności.
Są grube i mają zamknięcie.
Teraz herbatniki roztłukujemy na drobne kawałki.
Pianki kroimy na drobniejsze kawałki.

Do rozdrobnienia ciastek używam tłuczka FISKARS.
  
Kiedy masa przestygnie, 
dodajemy do niej pokruszone herbatniki i pianki Marshmallow.
Masę przekładamy do foremki o wymiarach ok. 24 cm 
wyłożonej papierem do pieczenia.
Masę dociskamy lekko do foremki, dzięki czemu,
po schłodzeniu i pokrojeniu, nasza "kostka brukowa" 
nie będzie miała żadnych szczelin.
Wkładamy deser na kilka godzina do lodówki.
Polecam włożyć na całą noc.
Na drugi dzień możecie już kroić czekoladę 
w dowolnych rozmiarów kostki 
i delektować się nimi popijając filiżanką kawy lub herbaty.
Nasza zimowa wersja tej czekolady
jest zawsze oprószona śniegiem z cukru pudru.



SMACZNEGO CZEKOLADOWEGO !!! 

czwartek, 7 grudnia 2017

ADWENTOWEJ REFLEKSJI CZAS...

Ciągle słyszę pytania:
Ewa, skąd ty masz tyle sił ? 
Skąd bierzesz energię i te niespożyte pokłady entuzjazmu
oraz nowych pomysłów ?
I o tym chciałam dziś kilka słów.
Receptę mam taką:
Każdy dzień staram się budować z małych kawałeczków, 
które dobrze dobrane, poprawnie spasowane,
składają się na udany, pozytywny dzień.
Dbam o drobnostki, chwile i otaczający mnie świat.
Dobra energia, mobilizacja i samodyscyplina.
To moje pewniaki, które tworzą receptę na jakościowy, udany dzień.
Nie będę się rozpisywać na temat rzeczy, na które nie mam wpływu.
Wszystko co mogę zrobić, to w możliwie najlepszy sposób
stawiać czoła wszelkim wyzwaniom, 
które życie przede mną stawia (zwykle znienacka). 
Koncentruję się na mojej codzienności.
Zachowuję pogodę ducha,
aby nie poddawać się nastrojom pogody za oknem,
jakakolwiek by ona nie była.
Wam też radzę robić to samo.
Ciężko pracować, odpoczywać, tworzyć i planować.
U mnie, w ślad za tym pojawia się satysfakcja !
Słowem: maksymalnie korzystajcie z każdego DNIA.

Całe nasze życie składa się właśnie z tych pojedynczych elementów zwanych DNIAMI.
To one złożone w całość tworzą naszą rzeczywistość,
a docelowo całe nasze życie. 
Niech to będzie dobra i miła rzeczywistość.
W miarę naszych osobistych możliwości.
Ostatnie miesiące przyniosły mi masę stresów 
i troski o własne zdrowie.
Nagła decyzja o pilnej operacji,
fatalne wyniki i tym samym brak możliwości zrobienia operacji.
Byłam przerażonym kłębkiem nerwów.
To był ciężki czas, 
ale nie oczekiwałam, że życie samo,
czy może inni "pokolorują mój świat".
Należy zrobić to samemu. Dla siebie i dla bliskich.

Bądźmy malarzami swojego życia,
a przede wszystkim każdego swojego dnia. 
Już DZIŚ możemy zacząć wszystko od nowa. 
Możemy zacząć inaczej żyć.
Rozpocząć nowy etap, zapisać się na kurs,
rozwijać pasje, zmienić przyzwyczajenia.
Niech ten adwentowy czas będzie dla Was sprzymierzeńcem,
w próbach uporządkowania swoich myśli,
podejścia do życia i Waszej codzienności.
Dbajcie o siebie, dbajcie o bliskich 
i o każdy dany Wam dzień.
Do miłego następnego.

Make today a GOOD DAY !!!


 
 

 

środa, 6 grudnia 2017

NOWA ADWENTOWA WIOSKA

Co roku o tej porze, co roku 6 grudnia.
Mikołajek wciska się przez komin, i daje mi przyzwolenie
na powolne rozpoczęcie  bożonarodzeniowego czasu. 
Rozpoczynam spokojne przygotowania, rozmyślam, planuję, dekoruję.
Sprawdzam co się przyda, co się zepsuło, a co trzeba dokupić.

Tradycyjnie, sporo dekoracji zrobię sama.
Odświeżyłam kilka wianków. Dokupiłam lampki. 
No i oczywiście ... zniosłam ze strychu adwentową wioskę. 
W pierwszą niedzielę adwentu zapaliłam pierwszą świecę.

W tym roku udał mi się wzbogacić wioskę o nowe, miedziane domeczki.
Jest bardziej nastrojowo.
Mam nadzieję, że i Wam się spodoba:
 






 Z dnia na dzień kolejne zakątki domu zamieniają "jesienne szaty"
na "świąteczne klimaty".
O tym, co mi w duszy gra i jaka kolorystyka zawładnęła mną w tym roku napiszę oddzielny post.
Mamy jeszcze trochę czasu na dokończenie najważniejszych dekoracji.
Czekam jeszcze na dostawę materiałów,
do wykonania kilku ozdobnych drobnostek. 
I bardzo się z nich cieszę, bo przecież właśnie
takie drobnostki, które 
"umajają nasze życie"
mają ogromny wpływ na nasz 
życiowy entuzjazm
i radość dnia codziennego.
A Wy już rozpoczęliście przygotowania do Świąt ?

wtorek, 5 grudnia 2017

GRUDNIOWY MALARZ SZRONEM MALOWAŁ ...


Czy Wy też lubicie w czasie zimy,
wczesnym rankiem wyjrzeć przez okno sprawdzając, 
jakie mroźne niespodzianki na nas czekają ?
Ja uwielbiam. Kidy coś interesującego dostrzegę,
chwytam aparat w dłoń i lecę do ogrodu. Nie inaczej było dziś.
Już przed północą było zero. Nad ranem kilka kresek na minusie.
Nieuprzątnięty jeszcze przed zimą ogród, pokrył się szronem.

Dla mnie to uroczy, i niezwykle malowniczy widok.
Ogród cieszy nie tylko latem, ale o wszystkich porach roku.
Suche byliny znów się pięknie "zamroziły".
Płatki hortensji bukietowych wyglądają przepięknie. 
Jakby w cukrze....




Ale to nie wszystko...to nie koniec grudniowych,
mroźnych niespodzianek.
Na szybach "wiosenny malarz" takie oto
zostawił nam obrazy:








 Przyglądałam się im dłuższą chwilę z zapartych tchem.
Czy Wy też jesteście przekonani, że ten "malarz" był ogrodnikiem, malując wyłącznie motywy roślinne ?

Jakiż to był cudny poranek, zupełnie magiczny.
Grudniu !
Proszę o więcej takich chwil !